05 marca

Kule do kąpieli

Kule do kąpieli

Kule do kąpieli to jedne z bardziej efektownych kosmetyków. Jako fanka długich, relaksujących kąpieli wreszcie zmobilizowałam się, by je zrobić. I myślę, że wyszły całkiem, całkiem :) Żeby było śmieszniej nigdy wcześniej nie testowałam takich gotowych ze sklepu, więc nie mam porównania (jakoś tak przez całe studia nie miałam wanny). Zapraszam do czytania!


Przepis

Tak naprawdę w wersji podstawowej potrzebujemy tylko 3 składników: sody oczyszczonej, kwasu cytrynowego i oleju kosmetycznego. Soda oczyszczona (wodorowęglan sodu) w środowisku wodnym reaguje z kwasem cytrynowym. W wyniku tej reakcji powstaje m.in. dwutlenek węgla, czyli te "bąbelki" które obserwujemy po wrzuceniu kuli do wanny. Oczywiście olej jest w tym zestawieniu składnikiem pielęgnacyjnym. 


Składniki podstawowe i ich proporcje (powinny wystarczyć na 4 duże kule)
  • 1 szklanka sody oczyszczonej;
  • 1/2 szklanki kwasu cytrynowego;
  • 20ml (około 4 łyżeczki) oleju sojowego (lub inny wybrany olej np. oliwa z oliwek, olej kokosowy roztopiony w kąpieli wodnej, oliwka dla niemowląt- ilość według uznania). Ja wybrałam olej sojowy, bo jest polecany do kul przez Ecospa. Olej ten jest dobrym emolientem, łatwo się wchłania, nie klei się i poprawia nawilżenie skóry.

Składniki dodatkowe:

Tutaj można poszaleć i dodać:
  • kompozycję zapachową/ olejek eteryczny (ilość według uznania, ale na podaną wyżej ilość składników nie więcej niż 5ml);
  • barwnik spożywczy (może być w proszku lub w żelu);
  • płatki róż;
  • ekstrakty roślinne;
  • sól do kąpieli;
  • mleko w proszku;
  • glinki
i pewnie jeszcze wiele innych ;) Tylko nie wszystko na raz!



Dodatkowo niektórzy polecają dodać 1/2 szklanki skrobi ziemniaczanej, żeby kule pływały po powierzchni. Muszę Wam przyznać, że tak też zrobiłam, a kula mimo to jest ciężka i opada na dno. Nie wiem czy to ja coś źle zrobiłam, czy to nie działa (jak macie pomysł co mogłam popsuć, koniecznie dajcie znać w komentarzu).


Wykonanie

  1. Odmierzamy składniki suche i dokładnie mieszamy je ze sobą
  2. Dodajemy olej, ewentualne dodatki i jeszcze raz wszystko mieszamy. Masę można delikatnie zwilżyć przegotowaną wodą lub hydrolatem w atomizerze, żeby lepiej się lepiła. 
  3. Dokładnie napełniamy plastikową formę do kul (ugniatając masę) i zostawiamy na chwilę, żeby masa się uformowała. Ten etap przypomina trochę robienie babek z piasku. Następnie ostrożnie wyjmujemy kulę najpierw z jednej połowy, ostrożnie kładziemy na stole i delikatnie wyjmujemy z drugiej połowy. Kule zostawiamy na jeden dzień, żeby stwardniały.
Niestety moja plastikowa foremka pękła. Następnym razem zamiast kul spróbuję zrobić "babeczki" w foremce silikonowej lub półkule, które znacznie łatwiej uformować. Kule można też podobno lepić ręcznie, ale nie wiem czy wtedy lepiej nie sprawdzi się w składzie olej kokosowy (który zastyga) lub dodatek jakiegoś masła kosmetycznego. Moja masa była bardzo sypka i nie wyobrażam sobie jak mogłabym ulepić z niej kulę. 


Moje wersje kul


Lawendowe kule do kąpieli z kwiatami bławatka



1 szklanka sody oczyszczonej
1/2 szklanki kwasu cytrynowego
1/2 szklanki skrobi ziemniaczanej
20ml oleju sojowego
5ml olejku lawendowego
2 łyżki suszonych kwiatów bławatka
 + przegotowana woda w atomizerze do delikatnego zraszania masy


Ciasteczkowe kule do kąpieli z czerwoną glinką

1 szklanka sody oczyszczonej
1/2 szklanki kwasu cytrynowego
1/2 szklanki skrobi ziemniaczanej
20ml oleju sojowego
2 łyżki czerwonej glinki
1 łyżeczka cukru wanilinowego (lub trochę więcej, bo moja kula niestety po rozpuszczeniu nie pachnie :( )
1 łyżeczka cynamonu
 + przegotowana woda w atomizerze do delikatnego zraszania masy



To ja zmykam się relaksować! :)

24 lutego

Złoto Maroka

Złoto Maroka


Lubię, gdy kosmetyki których używam są nieprzeładowane i mają przemyślane składy. Prostota ułatwia życie. Czasami mniej znaczy więcej. Dzisiejszy kosmetyk to kwintesencja minimalizmu. Nazywany płynnym złotem Maroka- mój ulubiony OLEJ ARGANOWY. Jestem przekonana, że nie da się go nie lubić. Wszechstronne właściwości i skuteczne działanie dosłownie może przerosnąć nasze oczekiwania. Tyle dobra ile kryje się w małych, niepozornych owocach drzewa arganowego nie ma w niejednym sklepowym kosmetyku.



Źródło: https://www.maxpixel.net/Earth-Argan-Seeds-Agriculture-Hands-Argan-1247112


Na początek kilka ciekawostek


  • Olej arganowy pozyskiwany jest z owoców (orzechów) drzewa arganowego, które rośnie wyłącznie w południowo-zachodniej części Maroka. Jest jednym z najtrudniej dostępnych olejów na świecie;

  • Na pierwsze owoce drzewa arganowego trzeba czekać aż 50 lat;

  • Tradycyjna metoda otrzymywania oleju jest niezwykle pracochłonna. Wszystkie prace, od zbierania owoców po wytłaczanie oleju, wykonywane są ręcznie przez marokańskie kobiety. Aby wyprodukować 1 litr oleju potrzeba 2 kg nasion, czyli aż około 50kg owoców!




  • Olej arganowy spożywczy pozyskuje się z prażonych nasion, natomiast kosmetyczny z surowych;

  • W składzie oleju arganowego znajduje się m.in. skwalen, który jest też składnikiem warstwy lipidowej skóry.


Kosmetyczne zastosowania


Olej arganowy można stosować zarówno na skórę, jak i włosy. Wspaniale nadaje się do pielęgnacji skóry trądzikowej i podrażnionej- łagodzi, uspokaja cerę, zmniejsza przebarwienia i blizny. Równocześnie wykazuje silne działanie przeciwstarzeniowe i przeciwzmarszczkowe- dzięki czemu jest częstym składnikiem kosmetyków pod oczy i dla cery dojrzałej. Wzmacnia i odżywia skórę, nie blokuje przy tym porów skóry. Wykazuje działanie ochronne przed słońcem i szkodliwymi czynnikami środowiska. Odżywia włosy i również chroni je przed szkodliwymi czynnikami (na przykład przed uszkodzeniami termicznymi). Wzmacnia skórę głowy, zapobiega łupieżowy i łagodzi podrażnienia skóry głowy. Podobnie wpływa korzystnie na całą skórę, pomaga w gojeniu się ran, oparzeń, odmrożeń, a także odleżyn czy owrzodzeń. Może być stosowany do pielęgnacji skóry atopowej, czy też delikatnej skóry niemowląt. Oczywiście można też stosować go do pielęgnacji paznokci lub mieszać z olejem rycynowym i nakładać na rzęsy.





Olej arganowy w mojej kosmetyczce


Dla mnie olej arganowy to podstawowy kosmetyk pod oczy. Praktycznie zrezygnowałam z kremu- dużo bardziej wolę wklepać niewielką ilość oleju (zawsze robię to na noc, więc olej ma czas żeby się wchłonąć). Czasami stosuję go zamiennie z kremem na noc lub nakładam jako serum na końcówki włosów. Zdecydowanie warto go mieć!


Dajcie znać, czy znacie, używacie? Jeśli tak, to jak? :) A może macie inny ulubiony olej kosmetyczny? A może w ogóle nie lubicie czystych olejów w pielęgnacji i stawiacie na kilkuskładnikowe kosmetyki? Jestem bardzo ciekawa, jak to u Was wygląda.




Źródła:
https://www.laroche-posay.pl/artykul/zastosowanie-i-wlasciwosci-olejku-arganowego/a33019.aspx
https://www.mokosh.pl/blog/mokosh-blog/olej-arganowy-i-jego-wlasciwosci
https://hpba.pl/olejek-arganowy/


23 stycznia

O świecach- trochę teorii, trochę praktyki

O świecach- trochę teorii, trochę praktyki


Temat świec, ich rodzaje i bezpieczeństwo pochłania mnie już od dobrych kilku tygodni. I powiem Wam szczerze, że im więcej czytam i myślę, to tym większy mam mętlik w głowie. Nie potrafię jednoznacznie stwierdzić: "te" świece są dobre, a "tamte" są złe. Bez względu na to, czy świeca jest pochodzenia mineralnego (parafina z ropy naftowej), czy też organicznego (uwodorniony olej sojowy, stearyna pochodzenia zwierzęcego, wosk pszczeli) to jest to jednak materia organiczna, zawierająca mnóstwo różnych substancji. Spalanie świecy w warunkach domowych, jakbyśmy się starali nigdy nie będzie "idealne". Przy całkowitym spalaniu (czyli takim "idealnym") substancje organiczne składające się z węgla, wodoru i tlenu spalają się do dwutlenku węgla i pary wodnej. W praktyce w warunkach domowych może występować niedostateczna ilość tlenu, nierównomierne wymieszanie substancji stałej z powietrzem i wiele innych czynników, które powodują, że mamy do czynienia ze spalaniem niecałkowitym. Takim, w którym powstają różne inne substancje, niekoniecznie korzystne dla naszego zdrowia (na przykład wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, tlenek węgla, sadza). Oprócz tego materia organiczna zawiera również inne pierwiastki takie jak siarka,czy azot, które w reakcji z tlenem tworzą tlenki, również niekoniecznie najlepiej wpływające na organizm człowieka. 


Czy to oznacza, że powinniśmy zupełnie zrezygnować z palenia świec? 


Moim zdaniem niekoniecznie, ale warto zachować rozsądek i umiar. Większość publikacji, do których udało mi się dotrzeć skupia się na analizie zanieczyszczeń emitowanych przez świece parafinowe. Teoretycznie to o nich mówi się teraz jako o tych najbardziej szkodliwych. Jako alternatywę podaje się utwardzone woski naturalne: sojowy, palmowy, bawełniany, pszczeli oraz stearynę. Mimo to, nawet dla świec parafinowych istnieją normy jakościowe, więc teoretycznie jeśli będziemy pamiętać o tym żeby mieć w domu sprawną wentylację, wietrzyć pomieszczenie, nie palić świec godzinami i wybierać produkty wysokiej jakości (czystość parafiny ma duże znaczenie) to nie powinno być problemu. Poniżej zamieszczam ciekawe wyniki emisji szkodliwych substancji z palących się świec i podgrzewaczy parafinowych oraz kadzidełek [1]


Tab. 1 Porównanie średnich stężeń poszczególnych substancji w powietrzu wewnętrznym oszacowanych dla pomieszczenia niewentylowanego o kubaturze 50 m³ po 1 godzinie palenia badanych świec i kadzidełek z odpowiednimi wartościami odniesienia D1 i D8 [1]


Jak czytać powyższe dane? 


Na przykład świeca stołowa biała, która pali się przez godzinę w zupełnie niewentylowanym pomieszczeniu o kubaturze 50 m³ wyemituje tlenek węgla, którego stężenie będzie stanowiło 0,46% maksymalnego dopuszczalnego stężenia tego związku w powietrzu atmosferycznym w ciągu godziny i 1,38% maksymalnego dopuszczalnego stężenia tego związku w powietrzu atmosferycznym w ciągu 8 godzin. Nie jest to dużo. Ale już dla dwutlenku azotu i styrenu wartości te są bardzo wysokie (70,9% i 102%!). Oczywiście należy pamiętać, że w doświadczeniu pomieszczenie nie było w żaden sposób wentylowane. Z drugiej strony warto mieć na uwadze, że źródeł zanieczyszczeń powietrza w domu jest znacznie więcej, bo na jakość powietrza wpływają również:

  • powietrze zewnętrzne;
  • materiały budowlane i elementy wyposażenia;
  • smażenie, gotowanie, pieczenie;
  • piece i systemy grzewcze;
  • środki czystości i środki do prania;
  • odświeżacze powietrza itp.

Alternatywą są świece sojowe, czy też z wosku pszczelego. Myślę, że warto się nimi zainteresować, choć tak jak wcześniej pisałam nie oznacza to, że całkowicie wyeliminujemy emisję szkodliwych substancji. W przypadku soi warto również zwrócić uwagę na pochodzenie surowca, bo wiele upraw to odmiany modyfikowane genetycznie lub intensywnie nawożone i opryskiwane. 



Istnieje wielu producentów świec sojowych, ja osobiście testowałam świecę od Bee Eco (bardzo fajny produkt), ale podobają mi się też świece od hagi i EZTI candles. Można też taką świecę wykonać samodzielnie w domu. I do tego zachęcam poniżej :)



Składniki i wyposażenie
  • wosk sojowy
  • olejek zapachowy lub eteryczny (opcjonalnie)
  • knot bawełniany
  • blaszka do knota (można kupić knot z blaszką, ale ja nie chciałam bo takie knoty często są pokrywane parafiną i usztywniane drutem)
  • słoik lub inne szklane naczynie na gotowy produkt
  • łaźnia wodna
  • waga (jeśli nie macie wagi możecie spróbować odmierzać wosk, zajrzyjcie do Le Bleuet, ona fajnie przelicza ilość wosku na słoiki :) )

Skorzystałam z proporcji i przepisu zamieszczonego na stronie Ecospa, który znajdziecie poniżej.



składniki%ilość na słoik szklany 120 ml
wosk sojowy regularny90 g
Olejek eteryczny 15 ml
Olejek eteryczny 25 ml



Propozycje użycia olejków eterycznych:
olejek lawendy francuskiej EKOLOGICZNY + olejek geraniowy Bourbon,
olejek goździkowy z pąków + olejek pomarańczowy EKOLOGICZNY,
olejek pomarańczowy EKOLOGICZNY + olejek cynamonowy z liści,
olejek cedrowy + olejek eukaliptusowy citriodora,
olejek mięty kędzierzawej (zielonej) + olejek kadzidłowy,
olejek szałwi muszkatołowej + olejek palmaroza,
olejek jodłowy + olejek imbirowy.


1. Odmierzamy wosk sojowy, a następnie podgrzewamy go w kuchence mikrofalowej (3 minuty) lub łaźni wodnej (do całkowitego rozpuszczenia).
2. Do wosku dodajemy, jednocześnie mieszając, wybrane olejki eteryczne, razem ok. 10 ml (Ja odczekałam chwilę aż wosk przestygł i zaczął się lekko ścinać na ściankach).
3. Zamoczony wcześniej w wosku knot przyklejamy pośrodku słoiczka i przytrzymujemy 1-2 minuty do momentu aż wosk zastygnie.
4. Wosk wlewamy do słoiczka. Wosk nie może być za gorący (odklei knot). O tym, że jego temperatura jest odpowiednia świadczy fakt, że robi się mętny, a na brzegach naczynia zaczyna się lekko ścinać.
5. Po wlaniu całego wosku usztywniamy knot np. łyżeczkami do herbaty i czekamy ok. godziny aż świeca zastygnie. Aby przyśpieszyć proces stygnięcia świecę można wstawić do naczynia z zimną wodą. Gdy wosk jest już całkowicie zimny przycinamy nożyczkami knot. Świeca jest gotowa do użycia.










Przy tworzeniu wpisu korzystałam z:
1. R. Oleniacz, A. Idzik, Emisja zanieczyszczeń gazowych z palenia świec i kadzidełek oraz jej potencjalny wpływ na jakość powietrza wewnętrznego, 01.07.2018, AGH Akademia Górniczo-Hutnicza, Wydział Geodezji Górniczej i Inżynierii Środowiska
2.  J. Guziałowska- Tic, Charakterystyka surowców do produkcji świec i zniczy oraz ich wpływ na środowisko,  CHEMIK 2013, 67, 10, 1027–1034
3. C.  Lau,  H.  Fiedler,O. Hutzinger, K.-H.  Schwind and  J. Hosseinpour, Levels of  selected  organic  compounds  in  materials  for candle production and human exposure to candle emissions,  Chemosphere,  Vol.  34,  Nos  5-7,  pp.  1623-1630,  1997 



30 grudnia

Piękno bez konserwantów. Sekrety urody naszych prababek. Recenzja [Edit]

Piękno bez konserwantów. Sekrety urody naszych prababek. Recenzja [Edit]

Trafiłam na tę książkę zupełnie przypadkiem przeglądając różne poradniki w bibliotece. Zainteresował mnie tytuł i to, że książka nie jest wyłącznie zbiorem przedwojennych receptur, ale całkiem ciekawie opowiedzianą historią kosmetyki w przedwojennej Polsce.



Jeśli tylko interesuje Was to, jak w poprzednich epokach wyglądało zwykłe, codzienne życie to myślę, że spodoba Wam się ta pozycja. Autorka- Aleksandra Zaprutko-Janicka jest historykiem i przede wszystkim z takim nastawieniem podeszła do tematu. Myślę, że to spory atut tej książki, bo nie brakuje w niej licznych odwołań do czasopism, książek z epoki oraz współczesnych publikacji, co niewątpliwie podnosi wiarygodność przedstawianych  treści. Sama autorka tak pisze w notce:

Książka, którą oddaję do Waszych rąk, to opowieść o pewnej "pięknej" rewolucji, a jednocześnie zbiór tricków i receptur z repertuaru przedwojennej elegantki (...) To książka o historii, zawierająca przepisy i propozycje z przedwojennych gazet, poradników, wspomnień.

Nie jest to gotowy podręcznik kosmetyki, a wiele przepisów jest raczej przestarzałych. Niemniej zachęcam by zajrzeć, bo można znaleźć kilka ciekawych receptur i surowców. Oprócz tego książkę czyta się lekko i przyjemnie. Klimat całości dopełniają reklamy i ogłoszenia z epoki oraz zdjęcia przedwojennych piękności. Treść została podzielona na VI głównych rozdziałów:

  • Olśniewająca twarz
  • Perfekcyjna fryzura
  • Dłonie pełne elegancji
  • Zadbane stopy
  • Idealne ciało
  • Piękno zamknięte w słoiczkach.





Na końcu książki znajduje się indeks produktów i składników oraz indeks kobiecych bolączek

Co znajdziecie w książce?

  • Ciekawie opowiedzianą historię piękna;
  • Ilustracje i zdjęcia z epoki ubarwiające treść;
  • Wplecione receptury zaczerpnięte z materiałów źródłowych;
  • Przejrzysty układ, podział treści na rozdziały, dwa indeksy ułatwiające wyszukiwanie.

Czego nie znajdziecie w książce?

  • Dokładnych wskazówek jak przygotować mikstury;
  • Opisów składników i ich działania;
  • Chemicznej/ kosmetycznej analizy proponowanych receptur.



Ja ze swojej strony polecam tę książkę. Opowieść dobrze się czyta. Książki nie należy jednak traktować jak podręcznik, a bardziej jako inspirację i zachętę do własnych poszukiwań.

Poniżej kilka fragmentów książki na zachętę :)

Przy mocno przesuszonej i szorstkiej cerze nasze prababcie stosowały istną terapię szokową. Przede wszystkim odstawiały... wodę oraz mydło. I to zupełnie! Zamiast szorować twarz, na noc pokrywały ją obficie lanoliną. W dzień stosowały oliwę [...]. Kiedy ta radykalna kuracja już pomogła na suchość i uczucie ściągnięcia, można było przejść do fazy drugiej. Należało na nowo zacząć myć twarz. Zwyczajna woda z kranu w tym wypadku nie miała jednak racji bytu. Najpierw trzeba ją było zagotować. Dopiero po ostudzeniu i dodaniu do niej gliceryny w proporcji 2 łyżki stołowe czystej gliceryny na miednicę wody, można jej było użyć do mycia twarzy.
Innym razem sen z powiek spędza paniom zaczerwienie twarzy, wynikające na przykład z problemów z naczynkami. W tym przypadku warto spróbować bardzo naturalnej i nieskomplikowanej mieszanki. Potrzebujemy soku ze świeżego melona i soku ze świeżych truskawek. Oba składniki mieszamy i przecieramy nimi twarz.
Jeśli chcemy przygotować oliwkę brązującą zawierającą różne oleje, możemy wypróbować prostą recepturę. Potrzebujemy 200 gramów oleju ze słodkich migdałów, 200 gramów oleju kokosowego, 575 gramów oleju wazelinowego, 25 gramów ekstraktu z zielonych orzechów, olejku eterycznego wedle uznania i ewentualnie odrobiny czerwonego barwnika [...]. Czytelniczki lubiące wyzwania mogą też postawić na kosmetyk brązujący do twarzy o nieco bardziej skomplikowanej recepturze [...]. Najprostszy wariant przygotujemy z 15 gramów lanoliny, 10 gramów wazeliny i 15 gramów płynnego ekstraktu z pięciornika.
Gdy po pierwszej wojnie światowej modne panie zaczęły wybierać coraz krótsze i krótsze sukienki, stanął przed nimi nowy problem. Trzeba było pokazać nogi od jak najlepszej strony![...] Buty jeszcze nigdy nie były równie widoczne ani równie ważne. I postanowił na tym skorzystać pewien polski biznesmen [Jan Bata]. Placówki Baty zaczęły oferować kompleksową obsługę nawet najbardziej wymagającego klienta. To była prawdziwa rewolucja. Personel kształcono w kierunku pielęgnacji nóg tak, by pracownicy potrafili dobierać odpowiednie obuwie do stopy i zaradzić problemom higienicznym oraz ortopedycznym [...]. Nawet kierownik miał obsługiwać przynajmniej dwudziestu klientów tygodniowo!
[Jazda samochodem] w dwudziestoleciu międzywojennym uznawana była za szalenie modny sport, któremu z lubością oddawała się niejedna pani z wyższych sfer. Niespieszna jazda (z prędkością 30-40 kilometrów na godzinę) miała sprzyjać... doskonałej wymianie gazów w płucach.
Nic tak nie rujnuje makijażu jak źle pomalowane usta. W latach trzydziestych niewprawną rękę można było wspomóc specjalnym szablonem. Taki wzornik pozwalał uzyskać upragniony kształt dzięki dwóm pociągnięciom szminki.

 I to tylko kilka wybranych fragmentów z bogatej całości treści. Znacie tę książkę? Jeśli tak, to koniecznie napiszcie, jakie są Wasze odczucia po jej przeczytaniu.


23 grudnia

Zimowa pielęgnacja- masło do ust z kwasem hialuronowym

Zimowa pielęgnacja- masło do ust z kwasem hialuronowym

Dzisiaj zapraszam na szybki i prosty przepis na masło do ust. Zimą szczególnie trzeba o nie zadbać, bo niskie temperatury i suche powietrze wyjątkowo nie sprzyjają ich dobremu wyglądowi. Przepis podstawowy składa się właściwie tylko z trzech składników, cała reszta dodatków to inwencja własna- sami możecie wybrać, o co chcecie wzbogacić skład. Ja zdecydowałam się na kwas hialuronowy. Dzięki temu bogaty w masła i oleje skład nie tylko natłuszcza i chroni przed zimnem, ale również nawilża. Domyślam się jednak, że możecie nie mieć go w domu, bo nie jest produktem pierwszej potrzeby w domowych miksturach. Możecie zamiast niego dodać miód- równie wspaniale zadba o nawilżenie skóry, a dodatkowo nada kosmetykowi przyjemny zapach. Przepis podstawowy, którym się posiłkowałam pochodzi z bloga Babka Zielna i w ogóle jest chyba pierwszym przepisem na kosmetyk domowy który wykonałam :)


Przepis podstawowy

  • 20% wosku pszczelego
  • 40% masła kosmetycznego
  • 40% oleju zimnotłoczonego


Moja wersja powyższego przepisu

  • 3,6g wosku pszczelego
  • 7,2g masła z awokado
  • 3,6g oleju z pestek moreli
  • 3,6g oleju ze słodkich migdałów
  • 0,15g kwasu hialuronowego wielkocząsteczkowego
  • kilka kropli wit. E


Wosk pszczeli rozpuszczamy w kąpieli wodnej, następnie dodajemy masło. Wyjmujemy zlewkę z kąpieli wodnej. Dodajemy na ciepło oleje i kwas hialuronowy. Kwas hialuronowy dobrze rozpuszcza się w wodzie, ale na ciepło da się go wmieszać w olej. Na koniec po delikatnym przestudzeniu całości dodajemy kilka kropli wit. E, mieszamy i przekładamy do wcześniej przygotowanego pojemnika. Masełko dość szybko tężeje, dlatego trzeba to zrobić sprawnie.








Mój przepis nie zawiera żadnych dodatków zapachowych i barwników, ale oczywiście można dodać według uznania. Polecam użycie jakiegoś pachnącego oleju lub masła, na przykład olej z pestek truskawki jest świetny, wspaniale pielęgnuje i do tego pięknie pachnie. Wtedy macie dwa w jednym: pielęgnację + ładny zapach bez zbędnych dodatków.


Na koniec jeszcze kilka słów o zastosowanych składnikach, na bazie opisów surowców ze strony Ecospa


WOSK PSZCZELI

Wykazuje działanie natłuszczające, ochronne i zapobiega wysuszaniu skóry. Stosowany jest także jako naturalny emulgator i stabilizator emulsji.

MASŁO Z AWOKADO

Masło z awokado ECOSPA posiada wysokie zdolności wnikania w skórę, a także doskonale się rozprowadza - dzięki czemu chętnie jest stosowane w masażu oraz jako baza w kosmetykach pielęgnacyjnych. Również doskonale nawilża i wygładza. Doskonałe do masażu, kosmetyków wygładzających i intensywnie nawilżających. Nie jest komedogenne, czyli nie zatyka ujść gruczołów łojowych (pot. porów). Ma przyjemny lekko słodkawy zapach i kremową konsystencję.

Rzeczywiście bardzo przyjemnie stosuje się to masło. W porównaniu do masła shea jest nieporównywalnie bardziej miękkie, łatwiej się rozprowadza na skórze i wchłania, nie pozostawiając tłustej, tępej warstwy. Zdecydowanie warte uwagi!


OLEJ Z PESTEK MORELI

Olej morelowy jest łatwo wchłaniany przez skórę. Ma właściwości nawilżające i wygładzające naskórek. Polecany jest do wszystkich rodzajów skóry. Stosowany na skórze dojrzałej ogranicza powstawanie zmarszczek. Może być stosowany do skóry wrażliwej, podrażnionej, z zapaleniami i suchej. Dzięki swoim właściwościom jest stosowany do masażu dorosłych jak również i dzieci.

OLEJ ZE SŁODKICH MIGDAŁÓW 

Olej ze słodkich migdałów można stosować do każdego rodzaju cery, ale szczególnie polecany jest do cery wrażliwej, suchej i skłonnej do podrażnień. Dodatkowo nie ma przeciwwskazań w stosowaniu go na skórę z problemami, np. egzemą czy łuszczycą. Olej ze słodkich migdałów działa jak naturalny emolient, wygładzając oraz nawilżając skórę. Łatwo się wchłania, co sprawia, że nie pozostawia na skórze tłustej warstwy, jednocześnie pełniąc funkcje ujędrniające.

KWAS HIALURONOWY WIELOCZĄSTECZKOWY

Kwas hialuronowy występuje naturalnie w ciele człowieka. Jego największe stężenia znajdują się w oczach, stawach, ale przede wszystkim w skórze. Główne zadanie kwasu to zatrzymanie i utrzymanie wody w skórze, co jest podstawowym warunkiem jej prawidłowego funkcjonowania. Wraz z wiekiem, w szczególności pod wpływem działania promieni UV, ilość znajdującego się w skórze kwasu maleje, dlatego stosowanie produktów z kwasem hialuronowym jest szczególnie efektywne w pielęgnacji cery dojrzałej.

WITAMINA E (MIKS TOKOFEROLI)

Tokoferole wbudowują się w lipidowe warstwy ochronnej naskórka, zapobiegając jego wysuszaniu. Działają antyoksydacyjnie, ochronnie, szczególnie przeciw promieniom UV, a także sprzyjają formowaniu się kolagenu. Witamina E jest doskonałym, wręcz niezbędnym dodatkiem do preparatów przeciwstarzeniowych. Pomaga wygładzić zmarszczki.



P.S. Pamiętam o zaległym wpisie o świecach sojowych, ale chciałabym trochę dokładniej zagłębić się w ten temat, stąd potrzebuję trochę więcej czasu. Mam tylko nadzieję, że uda mi się zdążyć z tym wpisem do końca zimy :) Tymczasem życzę wszystkim radosnych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia!

09 grudnia

Cukrowy peeling do ciała- przegląd rynku & DIY

Cukrowy peeling do ciała- przegląd rynku & DIY


Dzisiaj zapraszam na wpis o peelingach cukrowych. Nie przepadam za peelingami solnymi, bo są dla mnie zbyt podrażniające. Kawowe są super, ale bardzo brudzą, więc postanowiłam ostatnio przyjrzeć się bliżej tym cukrowym. Nawet sama taki ukręciłam, ale o tym w drugiej części.

Niestety wielu producentów kosmetyków, nawet tych naturalnych (przynajmniej według etykiety), obok maseł, olejów i naturalnych ekstraktów umieszcza w swych peelingach składniki niepożądane, takie jak: polietylen, SLS, czy trietanoloaminę. Trzeba być czujnym i czytać etykiety. Poniżej kilka wybranych propozycji z dobrymi składami.


1. VIANEK

Vianek ma bardzo bogate portfolio peelingów cukrowych.
Do wyboru i.in.:


2. Cztery Szpaki


Kolejne ciekawe produkty, tym razem od Mydlarni Cztery Szpaki





3. HAGI


Hagi natomiast kusi produktami dostosowanymi do pory roku!



4. ECOLAB


Kolejna bardzo słodka propozycja to produkt rosyjskiej marki Ecolab (czy też EO Laboratorie- taką pisownia tej marki też widziałam):



5. Ministerstwo Dobrego Mydła


Produkt Ministerstwa Dobrego Mydła bogaty jest w wartościowe oleje, w tym bardzo aromatyczny olej z pestek śliwki przypominający zapachem marcepan:


To kilka wybranych propozycji. Bardzo fajną bazę kosmetyków (którą też się posiłkowałam) znajdziecie na stronie Naturalnie z pudełka.



Można też pokusić się o wykonanie takiego peelingu w domu. Przepis, który prezentuję powstał w oparciu o przepis z książki J. Czerniel Kosmetyki domowe. Przepis ten zmodyfikowałam jednak znacznie i otrzymałam taki oto produkt:

Składniki z przepisu
150,0g cukru brązowego
20,0g mielonych płatków owsianych
70,0g oleju makadamia
10,0g lecytyny sojowej
15 kropli olejku eterycznego
sok ze świeżo wyciśniętej połówki pomarańczy

Moja wersja składników
150,0g cukru brązowego
5,0g suszonej skórki z pomarańczy
15,0g cytrusowego oleju (olej ze słodkich migdałów i z pestek moreli ze skórką cytrynową)
8,0g masła shea
18,0g masła z awokado
2,0g lecytyny
2,0g wit.E





Zależało mi, żeby peeling miał zwartą konsystencję, dlatego oprócz olejów dodałam też masła. Peeling wyszedł bardzo treściwy. Następnym razem chyba zrezygnuję z masła shea, bo wydaje mi się, że niepotrzebnie obciąża formułę i trudno się wchłania (w przeciwieństwie do masła z awokado, które jest super). Taki peeling można stosować tradycyjnie na mokro lub też na sucho- wtedy efekt jest mocniejszy.

Dajcie znać w komentarzu, pamiętacie o regularnych peelingach? Macie sprawdzone produkty/przepisy? 




02 grudnia

Jak poczuć "klimat Świąt"?

Jak poczuć "klimat Świąt"?

Dzień dobry! Dzisiaj zapraszam na trochę inny wpis. Jako, że mamy już grudzień, to coraz intensywniej zaczynamy myśleć o Świętach Bożego Narodzenia. Chciałabym przedstawić Wam kilka moich propozycji, jak przeżyć ten przedświąteczny czas, by rzeczywiście poczuć "magię Świąt". 

W tym roku świąteczne Mikołaje widziałam w sklepach już w październiku. To przedświąteczne szaleństwo, które fundują nam sklepy może powodować zmęczenie i przesycenie. Ja wcale nie neguję potrzeby wcześniejszych przygotowań do Świąt. Nie mówię też, żeby unikać wszystkich udekorowanych sklepów i nie włączać radia z obawy o usłyszenie Last Christmas. Bardziej chodzi mi o to, żeby "nie rzucać się" na wszystko co związane ze świętami w pierwszym tygodniu listopada. Warto mieć w tym wszystkim umiar, tak żeby to czas świąteczny był kulminacją. Poniżej przedstawiam Wam kilka moich sposobów na budowanie świątecznej atmosfery.

Photo in heading by Ben White on Unsplash

1. Nie daj się presji.

Jestem wielką zwolenniczką idei slow life. Nie lubię się spieszyć, chcę cieszyć się drobnymi przyjemnościami. Podobną zasadę wyznaję, jeśli chodzi o przygotowania świąteczne. Można wpaść w takie błędne koło, że wszyscy wszystko już mają gotowe, w przeciwieństwie oczywiście do nas. Ulegamy presji otoczenia, podejmujemy nieprzemyślane decyzje zakupowe pod wpływem chwili, często przekraczając swój budżet. Nie warto! Zacznij od planu, zastanów się, przemyśl co musisz zrobić, co chcesz/możesz kupić i dopiero wtedy idź do sklepu. W kwestii prezentów myślę, że fajnym pomysłem jest podzielenie się prezentami wśród rodziny. Tak, żeby każdy wylosował/ wybrał jedną osobę i tej jednej osobie zrobił prezent. Dzięki temu można pozwolić sobie na zakup czegoś droższego, nie nadszarpując nadto budżetu. 


2. Idź na Roraty!

To punkt, dla tych, którzy chcą duchowo przygotować się do Świąt Bożego Narodzenia. Świąt rozumianych jako przede wszystkim wspomnienie przyjścia Jezusa. Polecam Roraty poranne dla dorosłych, bo te dla dzieci to jednak nie to samo. No w końcu są dla dzieci :) Warto, chociaż raz wybrać się na taką mszę poranną. We Wrocławiu polecam u Dominikanów (i chyba wszędzie w ciemno można polecać Dominikanów :P ). 


Photo by Gaelle Marcel on Unsplash

3. Posprzątaj i udekoruj dom.

Generalne porządki zawsze kojarzą się z wyjątkowymi, ważnymi wydarzeniami. Sprzątamy i dekorujemy, by podkreślić wyjątkowy charakter Świąt. Nawet jeśli wyjeżdżamy na Święta, to warto zadbać o świąteczny klimat naszego domu. Oczywiście najlepiej rozplanować sobie porządki i dekorowanie, tak żeby nie zostać ze wszystkim na dwa dni przed świętami, ale żeby też nie stawiać choinki zbyt wcześnie. Niech to będzie wyczekane, trochę jak w dzieciństwie :) W sklepach jest teraz mnóstwo pięknych dekoracji, łatwo wpaść w pułapkę i wykupić pół sklepu. Polecam, by zanim kupimy kolejną świąteczną figurkę zastanowić się konkretnie gdzie ją postawimy i czy będzie pasować do reszty dekoracji. Dzięki temu jest szansa, że unikniemy zbędnych dekoracji, które chociaż piękne, to nie pasują do naszego wystroju lub zwyczajnie nie ma na nie miejsca.





1. Domki i śnieżynki, Pinterest
2. Papierowe gwiazdki, Etsy
3. Filcowe ozdoby, Etsy

Fajnym pomysłem jest też odliczanie dni do Świąt z pomocą kalendarza adwentowego lub wieńca adwentowego.

Photo by Markus Spiske on Unsplash

4. Upiecz ciasto.

Dla mnie jednym z zapachów Bożego Narodzenia jest zapach pieczonego ciasta. To takie silne skojarzenie z czasów dzieciństwa, że gdy w domu piecze się ciasto, znaczy że jest jakaś ważna okazja albo przyjdą goście. Warto przypomnieć sobie ten klimat i upiec coś świątecznego. Ja już czuję te aromaty cynamonu, goździków i pomarańczy :) 

Photo by Joanna Kosinska on Unsplash


5. Pomóż w przygotowaniach świątecznych

Jeżeli nie organizujesz świąt u siebie w domu, a spędzasz je u kogoś z rodziny/ znajomych to nie znaczy, że Ciebie przygotowania nie dotyczą. Zaangażuj się, spytaj, w czym możesz pomóc. Może trzeba pójść na jakieś zakupy? Może pomóc ubrać choinkę? A może przygotować jakąś potrawę na wigilijny stół, by odciążyć Gospodarzy? Nie bądź biernym obserwatorem- uczestnicz w przygotowaniach!


6. Wyślij kartki świąteczne z życzeniami

Zwyczaj wysyłania kartek praktycznie już zanika, a szkoda, bo to bardzo miłe otrzymać taki drobiazg. W mojej rodzinie praktycznie tylko dziadkowie wysyłają i odbierają kartki świąteczne. Może warto to zmienić? 
Photo by Aaron Burden on Unsplash

7. Zrób coś dobrego!

Pomagać warto zawsze, ale czas przedświąteczny jest o tyle szczególny, że różnych akcji charytatywnych jest znacznie więcej. Rozejrzyj się dokoła, znajdź inicjatywę, w którą chcesz się zaangażować i działaj! Warto, bo pomagając innym, dajemy nie tylko radość, ale mnóstwo radości i satysfakcji otrzymujemy w zamian. To nie musi być wcale wielka akcja. Czasami wystarczy zrobić zakupy starszej sąsiadce. To uczy wdzięczności za to co mamy w życiu i sprawia, że łatwiej radzić sobie z różnymi problemami.

8. Obejrzyj świąteczny film

Na pewno znasz chociaż jeden film w świątecznym klimacie, który wprawia Cię w dobry nastrój. Zaplanuj seans, zaproś znajomych i nie przejmuj się, że oglądasz Kevina 25 raz w życiu :) 
Boże Narodzenie to bardzo chwytliwy temat i takich filmów powstaje mnóstwo- jest z czego wybierać. Poniżej kilka przykładów:


9. Przygotuj rozgrzewający napój

Długie jesienno-zimowe wieczory umil sobie czymś aromatycznym. Może to być grzaniec/ kawa/kakao z cynamonem/ herbata z miodem i sokiem malinowym- wybierz to co lubisz. Celebruj ten przedświąteczny czas. Może wreszcie jest okazja, żeby trochę więcej poczytać, albo pooglądać zdjęcia w albumie?

10. Poczytaj coś w świątecznym klimacie

Pamiętam, że w dzieciństwie ze świętami kojarzyły mi się książki z Harrym Potterem. Może Ty też masz takie książki, które niekoniecznie są związane fabułą ze świętami, ale tak właśnie Tobie się kojarzą? Oprócz tego jest mnóstwo książek typowo w świątecznym klimacie, które kiedy jak nie przed świętami przeczytać? Na Lubimy Czytać jest takich książek całe mnóstwo!

Ja zdecydowałam się w tym roku na Cztery Płatki Śniegu Joanny Szarańskiej.


11. Znajdź czas na spokojne zapakowanie prezentów.

Nie zostawiaj tej kwestii na godzinę przed Wigilią. Przygotuj sobie wcześniej ozdobne folie, papiery, ozdoby. Zobacz co możesz wykorzystać z rzeczy, które już masz, a co musisz dokupić. Pakowanie prezentów może być bardzo miłym, odprężającym i kreatywnym zajęciem, tylko trzeba to zrobić odpowiednio wcześnie. Ładnie zapakowany prezent cieszy podwójnie, więc warto się postarać!
Photo by freestocks.org on Unsplash
Photo by Element5 Digital on Unsplash

12. Przygotuj świąteczną playlistę

Muzyka może odzwierciedlać nastrój, w jakim się znajdujemy. Ale potrafi też znacznie więcej- wpływa na nasz nastrój. Warto przygotować sobie playlisty z utworami świątecznymi, które wprawią nas w dobry, świąteczny nastrój. A na dzień Wigilii przyda się playlista z dobrymi wykonaniami kolęd. Niech ten dzień będzie wyjątkowy. Zapomnijmy chociaż na chwilę o hałaśliwych telewizorach. 

13. Pośpiewajcie wspólnie kolędy

Skoro już mowa o kolędach, to warto wykorzystać Święta, by wspólnie pokolędować. Przygotuj teksty/ nuty i śpiewajcie razem. Nieważne, czy w dzieciństwie należałaś/łeś do szkolnego chóru, czy też myślisz, że nie masz słuchu. Kto by się przejmował takimi drobiazgami w Święta? Śpiewanie odpręża, dotlenia i rozwesela. I to się liczy!

 Photo by David Beale on Unsplash

Co dopisalibyście do tej listy? Podzielcie się Waszymi sposobami na fajny grudzień :)
Copyright © 2016 Naturalnie, że zadbana , Blogger