09 grudnia

Cukrowy peeling do ciała- przegląd rynku & DIY

Cukrowy peeling do ciała- przegląd rynku & DIY


Dzisiaj zapraszam na wpis o peelingach cukrowych. Nie przepadam za peelingami solnymi, bo są dla mnie zbyt podrażniające. Kawowe są super, ale bardzo brudzą, więc postanowiłam ostatnio przyjrzeć się bliżej tym cukrowym. Nawet sama taki ukręciłam, ale o tym w drugiej części.

Niestety wielu producentów kosmetyków, nawet tych naturalnych (przynajmniej według etykiety), obok maseł, olejów i naturalnych ekstraktów umieszcza w swych peelingach składniki niepożądane, takie jak: polietylen, SLS, czy trietanoloaminę. Trzeba być czujnym i czytać etykiety. Poniżej kilka wybranych propozycji z dobrymi składami.


1. VIANEK

Vianek ma bardzo bogate portfolio peelingów cukrowych.
Do wyboru i.in.:


2. Cztery Szpaki


Kolejne ciekawe produkty, tym razem od Mydlarni Cztery Szpaki





3. HAGI


Hagi natomiast kusi produktami dostosowanymi do pory roku!



4. ECOLAB


Kolejna bardzo słodka propozycja to produkt rosyjskiej marki Ecolab (czy też EO Laboratorie- taką pisownia tej marki też widziałam):



5. Ministerstwo Dobrego Mydła


Produkt Ministerstwa Dobrego Mydła bogaty jest w wartościowe oleje, w tym bardzo aromatyczny olej z pestek śliwki przypominający zapachem marcepan:


To kilka wybranych propozycji. Bardzo fajną bazę kosmetyków (którą też się posiłkowałam) znajdziecie na stronie Naturalnie z pudełka.



Można też pokusić się o wykonanie takiego peelingu w domu. Przepis, który prezentuję powstał w oparciu o przepis z książki J. Czerniel Kosmetyki domowe. Przepis ten zmodyfikowałam jednak znacznie i otrzymałam taki oto produkt:

Składniki z przepisu
150,0g cukru brązowego
20,0g mielonych płatków owsianych
70,0g oleju makadamia
10,0g lecytyny sojowej
15 kropli olejku eterycznego
sok ze świeżo wyciśniętej połówki pomarańczy

Moja wersja składników
150,0g cukru brązowego
5,0g suszonej skórki z pomarańczy
15,0g cytrusowego oleju (olej ze słodkich migdałów i z pestek moreli ze skórką cytrynową)
8,0g masła shea
18,0g masła z awokado
2,0g lecytyny
2,0g wit.E





Zależało mi, żeby peeling miał zwartą konsystencję, dlatego oprócz olejów dodałam też masła. Peeling wyszedł bardzo treściwy. Następnym razem chyba zrezygnuję z masła shea, bo wydaje mi się, że niepotrzebnie obciąża formułę i trudno się wchłania (w przeciwieństwie do masła z awokado, które jest super). Taki peeling można stosować tradycyjnie na mokro lub też na sucho- wtedy efekt jest mocniejszy.

Dajcie znać w komentarzu, pamiętacie o regularnych peelingach? Macie sprawdzone produkty/przepisy? 




02 grudnia

Jak poczuć "klimat Świąt"?

Jak poczuć "klimat Świąt"?

Dzień dobry! Dzisiaj zapraszam na trochę inny wpis. Jako, że mamy już grudzień, to coraz intensywniej zaczynamy myśleć o Świętach Bożego Narodzenia. Chciałabym przedstawić Wam kilka moich propozycji, jak przeżyć ten przedświąteczny czas, by rzeczywiście poczuć "magię Świąt". 

W tym roku świąteczne Mikołaje widziałam w sklepach już w październiku. To przedświąteczne szaleństwo, które fundują nam sklepy może powodować zmęczenie i przesycenie. Ja wcale nie neguję potrzeby wcześniejszych przygotowań do Świąt. Nie mówię też, żeby unikać wszystkich udekorowanych sklepów i nie włączać radia z obawy o usłyszenie Last Christmas. Bardziej chodzi mi o to, żeby "nie rzucać się" na wszystko co związane ze świętami w pierwszym tygodniu listopada. Warto mieć w tym wszystkim umiar, tak żeby to czas świąteczny był kulminacją. Poniżej przedstawiam Wam kilka moich sposobów na budowanie świątecznej atmosfery.

Photo in heading by Ben White on Unsplash

1. Nie daj się presji.

Jestem wielką zwolenniczką idei slow life. Nie lubię się spieszyć, chcę cieszyć się drobnymi przyjemnościami. Podobną zasadę wyznaję, jeśli chodzi o przygotowania świąteczne. Można wpaść w takie błędne koło, że wszyscy wszystko już mają gotowe, w przeciwieństwie oczywiście do nas. Ulegamy presji otoczenia, podejmujemy nieprzemyślane decyzje zakupowe pod wpływem chwili, często przekraczając swój budżet. Nie warto! Zacznij od planu, zastanów się, przemyśl co musisz zrobić, co chcesz/możesz kupić i dopiero wtedy idź do sklepu. W kwestii prezentów myślę, że fajnym pomysłem jest podzielenie się prezentami wśród rodziny. Tak, żeby każdy wylosował/ wybrał jedną osobę i tej jednej osobie zrobił prezent. Dzięki temu można pozwolić sobie na zakup czegoś droższego, nie nadszarpując nadto budżetu. 


2. Idź na Roraty!

To punkt, dla tych, którzy chcą duchowo przygotować się do Świąt Bożego Narodzenia. Świąt rozumianych jako przede wszystkim wspomnienie przyjścia Jezusa. Polecam Roraty poranne dla dorosłych, bo te dla dzieci to jednak nie to samo. No w końcu są dla dzieci :) Warto, chociaż raz wybrać się na taką mszę poranną. We Wrocławiu polecam u Dominikanów (i chyba wszędzie w ciemno można polecać Dominikanów :P ). 


Photo by Gaelle Marcel on Unsplash

3. Posprzątaj i udekoruj dom.

Generalne porządki zawsze kojarzą się z wyjątkowymi, ważnymi wydarzeniami. Sprzątamy i dekorujemy, by podkreślić wyjątkowy charakter Świąt. Nawet jeśli wyjeżdżamy na Święta, to warto zadbać o świąteczny klimat naszego domu. Oczywiście najlepiej rozplanować sobie porządki i dekorowanie, tak żeby nie zostać ze wszystkim na dwa dni przed świętami, ale żeby też nie stawiać choinki zbyt wcześnie. Niech to będzie wyczekane, trochę jak w dzieciństwie :) W sklepach jest teraz mnóstwo pięknych dekoracji, łatwo wpaść w pułapkę i wykupić pół sklepu. Polecam, by zanim kupimy kolejną świąteczną figurkę zastanowić się konkretnie gdzie ją postawimy i czy będzie pasować do reszty dekoracji. Dzięki temu jest szansa, że unikniemy zbędnych dekoracji, które chociaż piękne, to nie pasują do naszego wystroju lub zwyczajnie nie ma na nie miejsca.





1. Domki i śnieżynki, Pinterest
2. Papierowe gwiazdki, Etsy
3. Filcowe ozdoby, Etsy

Fajnym pomysłem jest też odliczanie dni do Świąt z pomocą kalendarza adwentowego lub wieńca adwentowego.

Photo by Markus Spiske on Unsplash

4. Upiecz ciasto.

Dla mnie jednym z zapachów Bożego Narodzenia jest zapach pieczonego ciasta. To takie silne skojarzenie z czasów dzieciństwa, że gdy w domu piecze się ciasto, znaczy że jest jakaś ważna okazja albo przyjdą goście. Warto przypomnieć sobie ten klimat i upiec coś świątecznego. Ja już czuję te aromaty cynamonu, goździków i pomarańczy :) 

Photo by Joanna Kosinska on Unsplash


5. Pomóż w przygotowaniach świątecznych

Jeżeli nie organizujesz świąt u siebie w domu, a spędzasz je u kogoś z rodziny/ znajomych to nie znaczy, że Ciebie przygotowania nie dotyczą. Zaangażuj się, spytaj, w czym możesz pomóc. Może trzeba pójść na jakieś zakupy? Może pomóc ubrać choinkę? A może przygotować jakąś potrawę na wigilijny stół, by odciążyć Gospodarzy? Nie bądź biernym obserwatorem- uczestnicz w przygotowaniach!


6. Wyślij kartki świąteczne z życzeniami

Zwyczaj wysyłania kartek praktycznie już zanika, a szkoda, bo to bardzo miłe otrzymać taki drobiazg. W mojej rodzinie praktycznie tylko dziadkowie wysyłają i odbierają kartki świąteczne. Może warto to zmienić? 
Photo by Aaron Burden on Unsplash

7. Zrób coś dobrego!

Pomagać warto zawsze, ale czas przedświąteczny jest o tyle szczególny, że różnych akcji charytatywnych jest znacznie więcej. Rozejrzyj się dokoła, znajdź inicjatywę, w którą chcesz się zaangażować i działaj! Warto, bo pomagając innym, dajemy nie tylko radość, ale mnóstwo radości i satysfakcji otrzymujemy w zamian. To nie musi być wcale wielka akcja. Czasami wystarczy zrobić zakupy starszej sąsiadce. To uczy wdzięczności za to co mamy w życiu i sprawia, że łatwiej radzić sobie z różnymi problemami.

8. Obejrzyj świąteczny film

Na pewno znasz chociaż jeden film w świątecznym klimacie, który wprawia Cię w dobry nastrój. Zaplanuj seans, zaproś znajomych i nie przejmuj się, że oglądasz Kevina 25 raz w życiu :) 
Boże Narodzenie to bardzo chwytliwy temat i takich filmów powstaje mnóstwo- jest z czego wybierać. Poniżej kilka przykładów:


9. Przygotuj rozgrzewający napój

Długie jesienno-zimowe wieczory umil sobie czymś aromatycznym. Może to być grzaniec/ kawa/kakao z cynamonem/ herbata z miodem i sokiem malinowym- wybierz to co lubisz. Celebruj ten przedświąteczny czas. Może wreszcie jest okazja, żeby trochę więcej poczytać, albo pooglądać zdjęcia w albumie?

10. Poczytaj coś w świątecznym klimacie

Pamiętam, że w dzieciństwie ze świętami kojarzyły mi się książki z Harrym Potterem. Może Ty też masz takie książki, które niekoniecznie są związane fabułą ze świętami, ale tak właśnie Tobie się kojarzą? Oprócz tego jest mnóstwo książek typowo w świątecznym klimacie, które kiedy jak nie przed świętami przeczytać? Na Lubimy Czytać jest takich książek całe mnóstwo!

Ja zdecydowałam się w tym roku na Cztery Płatki Śniegu Joanny Szarańskiej.


11. Znajdź czas na spokojne zapakowanie prezentów.

Nie zostawiaj tej kwestii na godzinę przed Wigilią. Przygotuj sobie wcześniej ozdobne folie, papiery, ozdoby. Zobacz co możesz wykorzystać z rzeczy, które już masz, a co musisz dokupić. Pakowanie prezentów może być bardzo miłym, odprężającym i kreatywnym zajęciem, tylko trzeba to zrobić odpowiednio wcześnie. Ładnie zapakowany prezent cieszy podwójnie, więc warto się postarać!
Photo by freestocks.org on Unsplash
Photo by Element5 Digital on Unsplash

12. Przygotuj świąteczną playlistę

Muzyka może odzwierciedlać nastrój, w jakim się znajdujemy. Ale potrafi też znacznie więcej- wpływa na nasz nastrój. Warto przygotować sobie playlisty z utworami świątecznymi, które wprawią nas w dobry, świąteczny nastrój. A na dzień Wigilii przyda się playlista z dobrymi wykonaniami kolęd. Niech ten dzień będzie wyjątkowy. Zapomnijmy chociaż na chwilę o hałaśliwych telewizorach. 

13. Pośpiewajcie wspólnie kolędy

Skoro już mowa o kolędach, to warto wykorzystać Święta, by wspólnie pokolędować. Przygotuj teksty/ nuty i śpiewajcie razem. Nieważne, czy w dzieciństwie należałaś/łeś do szkolnego chóru, czy też myślisz, że nie masz słuchu. Kto by się przejmował takimi drobiazgami w Święta? Śpiewanie odpręża, dotlenia i rozwesela. I to się liczy!

 Photo by David Beale on Unsplash

Co dopisalibyście do tej listy? Podzielcie się Waszymi sposobami na fajny grudzień :)

25 listopada

Kosmetyki, do których wracam

Kosmetyki, do których wracam


Ostatnio stwierdzam, że przytłacza mnie ilość dostępnych kosmetyków. O tyle, o ile jeszcze nie tak dawno trudno było znaleźć na polskim rynku kosmetyki z dobrym składem, o tyle teraz jest ich taka ilość, że widząc coraz to nowe marki mam poczucie zagubienia i dezorientacji. (Ciekawostka! Uczucie to zostało nazwane w psychologii paradoksem wyboru. Planuję trochę zagłębić się w ten temat z książką B. Schwarz Paradoks wyboru. Dlaczego więcej oznacza mniej.)

Mam wrażenie, że nie nadążam za tym co się dzieje na rynku, że coś tracę. I nie zrozumcie mnie źle, to bardzo dobrze że jest większy wybór, że producenci proponują coraz ciekawsze formulacje, że mogę eksperymentować, poszukiwać, zmieniać pielęgnację w zależności od potrzeb. Ale z drugiej strony, gdy uda mi się znaleźć produkt który spełnia moje oczekiwania to do niego wracam i nie szukam na siłę innego. Nie zawsze muszę biec za nowinkami, pielęgnacja jest dla mnie środkiem, a nie celem. Potrzebuję takiego kosmetycznego slow. Nie muszę testować wszystkich nowości, zmieniać rytuałów pielęgnacyjnych tylko dlatego, że coś nowego jest teraz na topie. Najważniejsze to obserwować skórę i wyciągać wnioski. 

Poniżej znajdziecie kilka moich ulubionych kosmetyków, do których wracam.

1. Odżywczy balsam Resibo



Jest mnóstwo dobrych balsamów w znacznie lepszej cenie, ale to jak dotąd jedyny balsam, którego używam regularnie. Jego intrygujący, przyjemny zapach sprawia, że chcę się nim smarować i ciągle do niego wracam. Zdecydowanie uzależnia. Dodatkowo zawiera ciekawe składniki, których nie widziałam w innych kosmetykach*:
* Opis składników ze strony producenta
  • wyciąg z miodunki plamistej- miodunka plamista jest prawdziwą bombą witaminowo-odżywczą; rosnąca na Syberii roślina, bogata w witaminy A, E, B, C oraz karoten, która odżywia skórę, a wzmacniając zachodzące w niej procesy metaboliczne pomaga przywrócić jej naturalne funkcje ochronne. 
  • olej monoi- to składnik, który powstaje przez połączenie oleju kokosowego i ekstraktu z kwiatów gardenii tahitańskiej. 
  • olej kukui- to z kolei źródło kwasów linolowego i linolenowego mających silne działanie wygładzające i łagodzące podrażnienia.
Cena balsamu to około 60zł, więc sporo, ale mimo to polecam, bo moim zdaniem jest wyjątkowy.

2. Lipowy płyn micelarny Sylveco




Kosmetyk oparty na hydrolacie lipowym, który działa hipoalergicznie, łagodzi podrażnienia i nawilża. Więcej o hydrolacie lipowym pisałam ostatnio. Dodatkowo skład wzbogacają proteiny owsa i ekstrakt z aloesu. Lubię ten płyn za skuteczność i zarazem delikatność oraz prosty skład. Drogeryjne płyny micelarne marek znanych z wszechobecnych reklam nie mają z nim szans. Przeładowane składy, mnóstwo syntetycznych składników i konserwantów powodowały u mnie podrażnienie, łzawienie oczu i zaczerwienie. Na szczęście już prawie nie pamiętam jak to było przed pierwszą butelką tego płynu.


3. SKIN CLINIC PROFESSIONAL Aktywne serum korygujące ANTI-AGE dzień/ noc Bielenda


To przykład kosmetyku do którego wracam, gdy moja cera ulegnie pogorszeniu. Niestety po tegorocznym długim i upalnym lecie na mojej twarzy zaczęło pojawiać się mnóstwo wyprysków. Z niecierpliwością czekałam na jesień, żeby zacząć używać tego kosmetyku. Zawiera on kwasy, które w kontakcie z promieniowaniem słonecznym mogą powodować przebarwienia i reakcje alergiczne, dlatego nie jest wskazane by używać go latem. Co prawda nakładam, go wyłącznie na noc, ale z kwasami lepiej nie ryzykować. 



Moim zdaniem, to najlepszy drogeryjny specyfik na trądzik i przebarwienia. Uspokaja cerę, zmniejsza ilość wyprysków i dzięki działaniu złuszczającemu kwasów laktobionowego i migdałowego zmniejsza widoczność blizn oraz rozjaśnia cerę. Działanie kwasów wspomaga też wit. B3- sprzymierzeniec w walce z niedoskonałościami. Dodatkowo w składzie znajdziemy też kwas hialuronowy- substancję o działaniu nawilżającym i przeciwzmarszczkowym. Zwykle po zużyciu jednego pełnego opakowania moja cera wraca do normy. Wtedy robię przerwę i wracam do niego dopiero, gdy widzę, że trądzik się nasila.

Kosmetyk ten zawiera odrobinę kontrowersyjny składnik: Polysorbate 20. To emulgator w skrócie otrzymywany z oleju kokosowego, sorbitolu i tlenku etylenu. Niektórzy twierdzą, że istnieje ryzyko, że w procesie etoksylacji (czyli reakcji z tlenkiem etylenu) może dojść do zanieczyszczenia produktu rakotwórczym dioksanem. Pisały o tym m.in. dziewczyny z bloga PiggyPeg, które analizują składy kosmetyków: https://piggypeg.pl/bielenda-skin-clinic-professional-serum-korygujace-anti-age-noc/.
Niemniej jednak z drugiej strony surowiec ten pojawia się w sklepach z półproduktami kosmetycznymi e-naturalne.pl i zielonyklub.pl jako bezpieczny i nowoczesny. Zatem, czy używać taki produkt? Tutaj każdy musi odpowiedzieć sobie sam. 

4. Pomadka ochronna do ust z rumiankiem BIO ALTERRA




Używam tej pomadki od lat. Wspaniale nawilża i chroni usta. Żaden EOS, czy też Carmex nie sprawdził się tak dobrze jak ten produkt. Ma przyjemny skład, w miarę neutralny zapach i dobrze się jej używa. W składzie wiele dobroci: olej rycynowy, olej kokosowy, olej jojoba, masło shea, oliwa z oliwek, olej słonecznikowy, olejek z rumianku, ekstrakt z marchwi, wosk pszczeli, wosk candelilla, wit. A i wit. E I to z grubsza cały skład. Nie ma tutaj właściwie syntetycznych dodatków. Kosztuje grosze, więc tym bardziej polecam wypróbować!



Podzielcie się w komentarzach, czy macie takie kosmetyki, do których lubicie wracać? 
Miłej niedzieli!

18 listopada

Lipowe kosmetyki

Lipowe kosmetyki


Kwiat lipy to prawdziwe bogactwo składników kosmetycznych i leczniczych. Uwielbiam kosmetyki, których skład opiera się właśnie o tę roślinę. Lipa to przecież także pyszny, delikatny w smaku miód i herbata wspomagająca leczenie przeziębienia. Polecam!- obniża gorączkę, działo osłaniająco na błony śluzowe- łagodzi kaszel i ból gardła, działa uspokajająco i ułatwia zasypianie. Herbata lipowa z dodatkiem soku malinowego to dla mnie obowiązkowy element leczenia przeziębienia :)

Pod względem chemicznym kwiaty lipy bogate są w:
  • olejek eteryczny (dzięki temu tak pięknie pachną), 
  • flawonoidy, które wykazują działanie przeciwrodnikowe, przeciwzapalne, przeciwalergiczne,
  • tzw. związki śluzowe, które działają osłaniająco i nawilżająco. 
Dzięki temu ekstrakt z lipy wspaniale nadaje się do kosmetyków nawilżających, tonizujących (toniki, płyny micelarne) oraz przeznaczonych do pielęgnacji okolic oczu, bo nie podrażnia delikatnej skóry.

Dodatkowo skład uzupełniają:
  • wit. C, która między innymi działa rozjaśniająco, zwiększa syntezę kolagenu, wzmacnia naczynia krwionośne, 
  • wit. B3- działa przeciwzmarszkowo, przeciwtrądzikowo, poprawia elastyczność skóry
  • oraz sole mineralne.



Moja kosmetyczna fascynacja lipą zaczęła się od osławionego już lipowego płynu micelarnego Sylveco. Pamiętam, że nie mogłam zrozumieć skąd aż taka popularność tego produktu. Odkąd jednak sama go wypróbowałam, ciągle do niego wracam i nie znam lepszego produktu tego typu. W planach mam zrobienie szamponu z ekstraktem lipowym, bo podobno świetnie wygładza i pielęgnuje włosy.

Oprócz tego używałam (i również polecam) hydrolat lipowy. Można go stosować bez żadnych dodatków jako tonik oraz jako fazę wodną do kosmetyków. W przypadku takich wodnych półproduktów należy tylko zwrócić uwagę czy zawierają konserwant. Jeśli nie to należy przechowywać je w lodówce i zużyć w krótkim czasie (ok. 2 tygodnie). Można też dodać konserwant. W sklepach z półproduktami kosmetycznymi bez problemu znajdziecie konserwanty, nawet z certyfikatami ekologicznymi.


Poniżej umieszczam kilka produktów, które mają dobre składy i zawierają ekstrakt z lipy:


1. Vianek, Seria Nawilżająca, Emulsja Myjąca do Twarzy, 150ml, ok. 18zł/ Mleczko do ciała, 300ml, ok. 21zł/ Odżywka do włosów, 250ml, ok. 24zł 
2. Yope, Mydło w płynie, Kwiat Lipy, 500ml, cena: ok. 16zł
3. Eco Cosmetics, Szampon zwiększający objętość - Kiwi i kwiat lipy, 200ml, cena: ok.23 zł
4. Babuszka Agafia, Receptury Babuszki Agafii, Szampon miód i lipa dla wszystkich włosów, 350ml, cena: ok. 4zł (informacyjnie: zawiera SLES)
5. Kosmetyki DLA, Kuracja regenerująca, Krem na dzień, 30g, cena: ok. 30zł/ Krem na noc 30g, cena: ok. 30zł/ (informacyjnie: oba zawierają wazelinę)

Koniecznie dajcie znać, jeśli któryś znacie, albo zdecydujecie się kupić. Ja przyznam, że nie testowałam żadnego z nich, więc tym bardziej jestem ciekawa opinii :)

Post powstał na podstawie:
1. https://wylecz.to/na-gardlo-i-oskrzela/ekstrakt-z-lipy/
2. https://sylveco.pl/ekstrakt-z-lipy/
3. https://ecospa.pl/produkt/witamina-c-kwas-askorbinowy-usp
4. https://ecospa.pl/produkt/witamina-b3-niacynamid

11 listopada

Domowe SPA & MIÓD- właściwości

Domowe SPA & MIÓD- właściwości

Mam wrażenie, że zwyczaj upiększania i rytuały pielęgnacyjne są wpisane w naszą naturę. Kobiety chyba od zawsze poszukiwały i poszukują tajnych receptur, które nie tylko poprawią wygląd, ale i samopoczucie. Przecież nie od dziś wiadomo, że dobre samopoczucie to dobry wygląd, a dobry wygląd to dobre samopoczucie. Chociaż dzisiaj półki sklepowe uginają się od kosmetyków to jest coś magicznego w prostych recepturach, które można przygotować samemu. Takich, które równie dobrze mogły mieszać nasze babki. Poniżej znajdziecie 3 proste przepisy ze składników kuchennych. Wykonanie takich kosmetyków jest szybkie i łatwe, ale może być miłym, relaksującym rytuałem na przykład piątkowego wieczoru. Zachęcam, by włączyć ulubioną muzykę, zaparzyć kawę/ herbatę i odpocząć robiąc coś dobrego dla siebie.

1. Owocowa maseczka do twarzy
Na podstawie: J. Czerniel "Kosmetyki Domowe. Zdrowie i uroda wprost z natury", J. Dylewska- Grzelakowska "Kosmetyka stosowana"

To przepis z serii tych najprostszych. Zawiera tylko trzy składniki: gęstą śmietanę, miód oraz wybrane owoce. Ja zdecydowałam się na żurawinę, bo akurat miałam ją pod ręką. Poza tym, żurawina jest cennym surowcem bogatym w witaminy, minerały i kwasy organiczne. Działa na skórę rozjaśniająco, liftingująco, wyrównuje przebarwienia i reguluje pH. Zainteresowanych kosmetycznymi właściwościami żurawiny odsyłam na przykład tu: https://www.faceandlook.pl/kochamy-kosmetyki-z-zurawina


Zachęcam, by poczytać o różnych owocach i znaleźć coś dla siebie. Jeśli jednak szukacie czegoś na szybko to poniżej znajdziecie kilka przykładów owoców, które można wykorzystać. Może akurat coś z tego macie w domu? :)
  • jabłko- polecane dla cery trądzikowej
  • maliny i truskawki- polecane dla cery mieszanej
  • gruszka- polecana dla cery suchej
  • brzoskwinia i banan- polecane dla każdej skóry.

Składniki:
2 łyżki rozdrobnionych owoców
1 łyżka gęstej śmietany
1 łyżeczka miodu

Wyposażenie:
miseczka
łyżka
łyżeczka
coś do rozdrobnienia owoców (widelec, blender, tarka)

Przygotowanie:
1. Przygotować sprzęt i składniki (ponieważ kosmetyk będzie od razu zużyty wystarczy wszystko umyć).
2. Rozdrobnić wybrane owoce. Ja użyłam blendera.
3. Wymieszać ze sobą wszystkie składniki i voila! Maseczka gotowa. Należy nakładać ją na oczyszczoną skórę twarzy na około 15-20 minut.



2. Jogurtowa maseczka do włosów

Kolejny przepis dotyczy pielęgnacji włosów. Tutaj również tylko trzy, ale za to wartościowe składniki, które nawilżą, wygładzą oraz odżywią włosy. W roli głównej jogurt, oliwa z oliwek (lub inny olej, np. lniany czy ze słodkich migdałów) oraz miód. Warto poczytać o dobieraniu oleju do rodzaju włosów, na przykład tutaj. Takie połączenie nawilży, wygładzi i odżywi włosy.




Składniki:
2 łyżki gęstej śmietany
1 łyżka miodu
1 łyżka wybranego oleju



Wyposażenie:
szklanka
łyżka
łyżeczka

Przygotowanie:
1. Przygotować sprzęt i składniki (ponieważ kosmetyk będzie od razu zużyty wystarczy wszystko umyć).
2. Wymieszać ze sobą wszystkie składniki. Maskę nakładać na zwilżone włosy, pozostawić po folią lub czepkiem ok. 30 min.
3. Spłukać maskę i umyć włosy najlepiej delikatnym szamponem.


Lubię, gdy kosmetyki ładnie pachną, więc do swojego oleju dodałam skórkę z cytryny. Po około tygodniu olej nabiera zapachu lemoniady. Należy tylko pamiętać, by olej dokładnie przykrywał skórkę. Przecedzony można przechowywać w lodówce nawet przez kilka miesięcy.



3. Błyskawiczny peeling nawilżający do ust


Na koniec coś, co przydaje się szczególnie w kryzysowej sytuacji. Wszystkie pomadki do ust jakimś dziwnym trafem zgubiły się, a Twoje usta wyraźnie potrzebują nawilżenia. Znany scenariusz? W takiej sytuacji nic lepiej nie ukoi spierzchniętych ust jak łyżeczka miodu. Miód cudownie nawilża i łagodzi podrażnienia. Dodatkowo warto dosypać odrobinkę cukru brązowego to w pakiecie mamy jeszcze peeling. Bardzo polecam ten sposób. Jest pyszny, szybki, skuteczny i naturalny.

Składniki:
1 łyżeczka miodu
odrobina brązowego cukru

Wyposażenie:
niewielkie naczynie
łyżeczka

Przygotowanie:
1. Przygotować sprzęt i składniki.
2. Wymieszać ze sobą składniki. Nałożyć na usta, wmasować, pozostawić na kilka minut i zjeść.
3. Cieszyć się nawilżonymi ustami.

Photo by Ale Vega on Unsplash


Jak pewnie zauważyliście wszystkie te przepisy oprócz tego, że są nieskomplikowane łączy jeszcze jedna rzecz- MIÓD. W tej drugiej części wpisu chciałabym w skrócie przekazać kilka ciekawych informacji o tym cennym składniku.
* na podstawie: G. Dubiago, A. Nowak, A. Klimowicz Wybrane właściwości miodu szczególnie przydatne w kosmetologii, Postępy Fitoterapi 1/2018 (Polecam przeczytać ten artykuł w całości, jest dostępny na stronie czasopisma)

  • Już w starożytności stosowany był do leczenia ran nawet po zabiegach chirurgicznych, owrzodzeń oraz oparzeń;
  • Jest surowcem bogatym przede wszystkim w cukry, ale również polifenole, witaminy, składniki mineralne, kwasy organiczne i enzymy;
  • Wykazuje działanie odżywcze, przeciwutleniające, przeciwdrobnoustrojowe oraz przeciwzapalne;
  • Zazwyczaj im ciemniejszy kolor miodu tym większa zawartość polifenoli, które wykazują działanie przeciwutleniające;
  • W kosmetykach miód wykorzystywany jest przede wszystkim w formulacjach nawilżających. Oprócz tego dzięki zawartości enzymów może być składnikiem peelingów. Jego właściwości pomagają leczyć rany, a także zmniejszać blizny.
  • Badania na niewielkiej grupie osób wykazały, że miód może równie skutecznie łagodzić objawy, które powoduje wirus opryszczki co popularne kremy na bazie acyklowiru;
  • W badaniu zdolności konserwujących żywność miód okazał się silniejszym konserwantem niż benzoesan sodu, czy też kwas sorbowy (przy całkowitym zanurzeniu próbki żywności w środku konserwującym).



Wiedzieliście, że miód można wykorzystać na tyle sposobów? Stosujecie go w pielęgnacji, czy tylko w kuchni? Koniecznie podzielcie się w komentarzu :)

04 listopada

Domowe laboratorium- co jest potrzebne żeby zacząć własnoręcznie tworzyć kosmetyki?

Domowe laboratorium- co jest potrzebne żeby zacząć własnoręcznie tworzyć kosmetyki?

Pamiętam bardzo dobrze pierwszy “prawdziwy” kosmetyk, który udało mi się zrobić w domu. Była to pomadka do ust. Zamówiłam wszystkie potrzebne składniki, zamknęłam się w kuchni i… uświadomiłam sobie, że nie bardzo mam czym i w czym wymieszać surowce. Jakoś sobie wtedy poradziłam, kompletując potrzebne rzeczy z kuchennego wyposażenia. Miseczki, garnuszek, łyżki wystarczyły by zrobić coś z niczego.

Dzisiaj moje wyposażenie wygląda trochę lepiej. Wreszcie mam wagę, która bardzo ułatwia pracę. Choć wbrew pozorom, da się i bez. Ja radziłam sobie bardzo długo odmierzając na łyżki, szklanki z podziałką miarową, traktując składniki kosmetyków trochę jak składniki ciasta :D 

Zatem co jest potrzebne, by zacząć mieszać własne mikstury? Tak naprawdę, potrzeba matką wynalazku i można sobie poradzić dysponując właściwie wyłącznie naczyniami kuchennymi. Wiadomo jednak, że łatwiej i przyjemniej się pracuje jeśli nie musimy za każdym razem kombinować, jak coś odmierzyć, przeliczyć i zmieszać. Poniższa lista ma charakter subiektywny. Na pewno nie wszystko trzeba od razu mieć, a i pewnie osoby doświadczone, które już niejeden kosmetyk robiły dopisałyby coś do tej listy:

  • Zlewki- czyli szkło laboratoryjne, do którego odmierzamy surowce i w którym je mieszamy. W wersji domowej, mogą być to po prostu szklane słoiki (wyparzone oraz zdezynfekowane). Ja mam dwie malutkie zlewki, 25ml i 50ml oraz przeróżne słoiki.
  • Coś do nakładania i mieszania składników- mogą być łyżeczki metalowe, szklane, plastikowe. Ja mam szklane bagietki zakończone łyżeczką, którymi zarówno mieszam, jak i nabieram składniki. Zaletą szklanej bagietki jest to, że gdy nalewamy coś do zlewki lejąc po szklanej bagietce nic nam się nie rozchlapie wokół.
  • Waga/ cylindry miarowe- czyli coś co pozwoli nam zachować odpowiednie proporcje składników i przygotować odpowiednią ilość kosmetyku. Ja posiadam zwykłą wagę jubilerską, która odważa z dokładnością do 0,1g. Cylindrów miarowych nie posiadam (choć to przydatne narzędzie). Do tej pory korzystałam jeszcze ze szklanej miarki kuchennej (korzystałam, bo niestety ostatnio została stłuczona).

  • Pipetki- przydają się do nabierania płynnych składników. Ja posiadam takie małe plastikowe pasterówki o objętości 3ml (pipety Pasteura), które myję (jeśli się da) lub wyrzucam, jeśli są zaklejone czymś, czego nie mogę domyć. Posiadają podziałkę, ale ich dokładność nie jest duża, należy to traktować bardziej orientacyjnie. Ja odmierzam nimi wagowo, czyli nabieram i wkrapiam do wytarowanego naczynia umieszczonego na wadze. Może w przyszłości zaopatrzę się w szklane pipety, którymi można odmierzać konkretne ilości płynów. 
  • Miseczki- wystarczą “kuchenne”. Mogą być szklane, ale i plastikowe/metalowe dadzą radę. Przydatne, gdy na przykład musimy roztopić jakieś składniki nad garnkiem z gorącą wodą (oczywiście, do takich operacji plastikowe się nie nadają).
  • Garnek, w którym przygotujemy tzw. “łaźnię wodną”- jak wyżej. Czasami musimy roztopić w kąpieli wodnej niektóre składniki, takie jak masła (Czy to nie brzmi jak pieczenie ciasta? :) ).
  • Spieniacz do mleka- wystarczy taki zwykły, ręczny za kilkanaście złotych. Dobrze miesza, potrzebny zwłaszcza do robienia emulsji (czyli mieszania ze sobą fazy wodnej i olejowej). Tak powstają kremy. Chociaż muszę się przyznać, że mój pierwszy krem powstał przy pomocy blendera :)
  • Papierki wskaźnikowe do pomiaru pH- tak naprawdę przydały mi się w momencie gdy zaczęłam sama “kombinować” przepisy i bawić się kwasami. Większość gotowych, dostępnych przepisów jest raczej tak skonstruowana i przeliczona, że nie wymagają one regulowania pH. Jednak przy bardziej skomplikowanych recepturach, gdzie stosujemy kwasy organiczne lub mocne zasady (na przykład produkcja mydła) kontrola pH to konieczność.



  • Coś do czego przelejemy, nałożymy gotowy kosmetyk- w wersji ekonomicznej mogą być to buteleczki, słoiczki po zużytych kosmetykach, dokładnie umyte i zdezynfekowane.


Wracając do historii z pierwszego akapitu. Gdy udało mi się skompletować wszystkie potrzebne rzeczy umyłam je dokładnie płynem do mycia naczyń, przelałam wrzątkiem i wysuszyłam. Receptura nie zawierała składników wodnych, więc na szczęście to wystarczyło i kosmetyk się nie popsuł. Dzisiaj już wiem, że najlepiej jednak wszystko czego będziemy używać spryskać lub przemyć spirytusem (można go rozcieńczyć do 70%). Ja taki roztwór robię mieszając spirytus z przegotowaną wodą. Używam butelki z atomizerem, uważam, że to najwygodniejszy sposób dezynfekcji. Ewentualnie szklany sprzęt można zamiast tego wygotować w wodzie około 5 minut. W kosmetykach do których dodajecie konserwant raczej nie powinno się nic rozwinąć. Na początku gdy robiłam pierwsze kosmetyki właściwie tylko myłam i przelewałam wrzątkiem sprzęt i nigdy nic mi “nie wyrosło”, kosmetyk się nie popsuł. Niemniej jednak teraz jestem mądrzejsza i Wam polecam od razu robić porządnie. Przy kosmetykach ultra naturalnych, bez dodatku konserwantów, a na bazie wodnej to wręcz konieczność, by zachować maksymalną higienę (warto nawet pracować w rękawiczkach).



Przygotowanie roztworu etanolu- przydatne linki

W tekście wspominam, że spirytus można rozcieńczyć do 70% roztworu. Niestety ze spirytusem tak to jest, że jego stężenie zazwyczaj podawane jest w procentach objętościowych, a nie wagowych, co utrudnia prawidłowe obliczenie potrzebnej ilości do przygotowania roztworu o zadanym stężeniu. Niestety procent objętościowy to nie jest to samo co procent wagowy, a licząc stężenie bazujemy na tym drugim. Jeśli zatem chcecie rozcieńczyć spirytus to polecam skorzystać z kalkulatorów i tabel, na przykład:

  • Przeliczanie etanolu- kalkulator
  • Jeszcze jeden kalkulator do przeliczania etanolu
https://opieka.farm/etanol/
  • Tabela alkoholometryczna
https://receptura.edu.pl/niezbednik/tabela-alkoholometryczna/

  • Dla wnikliwych, o tym, czym są procenty wagowe i objętościowe i dlaczego z etanolem to nie jest tak łatwo można poczytać tutaj:
Akapit Problemy z alkoholem etylowym 
http://www.aptekarzpolski.pl/2008/12/10-2008-alkohol-etylowy-w-recepturze/


Informacja ws. wykonania recept zawierających w swoim składzie etanol
http://www.rynekaptek.pl/komunikaty-urzedowe/informacja-ws-wykonania-recept-zawierajacych-w-swoim-skladzie-etanol,28621.html





Być może patrzycie na tę listę i wydaje Wam się, że sporo tego wszystkiego trzeba mieć, ale już w kolejnym poście przedstawię Wam 3 proste i szybkie przepisy, które wykonacie wyłącznie przy użyciu składników kuchennych i sprzętu, który na pewno macie w domu :)



28 października

Kosmetyki naturalne, czyli jakie?

Kosmetyki naturalne, czyli jakie?

Kiedy zastanawiałam się od czego zacząć postanowiłam, że nie będę powtarzać ogólników, które umieściłam w zakładce O MNIE. Chciałabym, by ten post był wprowadzeniem (mam nadzieję dobrym) w tematykę bloga. 

Naturalna pielęgnacja to obecnie chyba jeden z bardziej trendowych tematów urodowych. Trudno się dziwić. Skoro coraz bardziej świadomie zwracamy uwagę na to co nakładamy sobie na talerz, to logika podpowiada że warto też zastanowić się co nakładamy sobie na twarz.
Copyright © 2016 Naturalnie, że zadbana , Blogger