28 października

Kosmetyki naturalne, czyli jakie?


Kiedy zastanawiałam się od czego zacząć postanowiłam, że nie będę powtarzać ogólników, które umieściłam w zakładce O MNIE. Chciałabym, by ten post był wprowadzeniem (mam nadzieję dobrym) w tematykę bloga. 

Naturalna pielęgnacja to obecnie chyba jeden z bardziej trendowych tematów urodowych. Trudno się dziwić. Skoro coraz bardziej świadomie zwracamy uwagę na to co nakładamy sobie na talerz, to logika podpowiada że warto też zastanowić się co nakładamy sobie na twarz.
Tak jak w przypadku diety są różne przekonania i nurty (jeść gluten, czy nie, a co z masłem, mlekiem?... itp.) tak i podobnie jest z naturalną pielęgnacją. Dla jednego będzie to całkowita rezygnacja z kosmetyków konserwowanych, perfumowanych, “z chemii” (nie lubię tego określenia, ale o tym za chwilę). Ktoś inny wśród kolorowych buteleczek i etykiet sklepowych zacznie wybierać bardziej świadomie. I to jest spoko. Daleko mi do narzucania jednego, idealnego planu pielęgnacyjnego, ale chcę zachęcić do świadomego wyboru. 

Dlaczego nie lubię określenia “to sama chemia”? Bo nie zgadzam się z podziałem świata na “chemiczny” i “naturalny”. Wszystko jest chemią. Powietrze jest chemią. Woda jest chemią. I naturalne ekstrakty też. Chemia jest sposobem na opisanie wszystkiego co nas otacza. 

Co jest bardziej szkodliwe? Syntetyczny konserwant czy toksyny produkowane przez bakterie i grzyby w niezabezpieczonym kosmetyku? Rozumiesz, co mam na myśli? 

Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę (Paracelsus).


We wszystkim potrzebny jest rozsądek.



Zatem, dlaczego warto robić/ kupować kosmetyki naturalne?

1. Świadomy wybór

Zaczynając interesować się składem produktów, które kupujemy (nie tylko kosmetyków) jesteśmy bardziej świadomymi konsumentami, których już nie tak łatwo nabrać na kolorowe, krzyczące reklamy “-80%!”. Zyskujemy naprawdę wiele. Znasz to uczucie kiedy wracasz z przeładowanymi siatkami z zakupów, euforia zakupowa opada i... uświadamiasz sobie, że tak naprawdę nie potrzebujesz tych rzeczy? Niektóre z nich schowasz głęboko w szafie, nawet nie rozpakowując. Może nawet o nich zapomnisz i znajdziesz je przy sprzątaniu. Wystarczy odrobina wiedzy i krytycznego spojrzenia, by potrafić oprzeć się takim “okazjom” i zamiast czterech kiepskich produktów wybrać jeden, ale za to dopasowany do naszych potrzeb. Taki, który będziesz używała z przyjemnością i świadomością, że rzeczywiście pielęgnujesz skórę, a nie jej szkodzisz. Moim zdaniem to poprawia samopoczucie lepiej niż kolejne zakupy. Oczywiście temat jest rozległy i trochę upraszczam, ale nie da się nie zauważyć wszechobecnego konsumpcjonizmu. 

2. Kosmetyki naturalne mają lepsze składy.

W większości przypadków tak, ale nie zawsze tak musi być. Dlatego warto świadomie wybierać (patrz pkt.1). Bywa, że pod piękną etykietą kryje się pseudowartościowy produkt. 

Zazwyczaj jednak kosmetyki naturalne mają mniej wypełniaczy, konserwantów, barwników i bardziej wartościowe składniki. Poniżej ilustracje tego, jak wygląda typowy skład zwykłego produktu i naturalnego*:

* Na podstawie: J.Czerniel “Domowe kosmetyki. Zdrowie i uroda wprost z natury”, Wyd. Dragon, Bielsko-Biała 2016


Czy kupuję wyłącznie kosmetyki naturalne/ wegańskie?

Nie, ale wybierając produkt czytam etykiety i staram się wybrać ten z lepszym składem. Praktycznie nie kupuję kosmetyków z parabenami, SLSu i SLESu też unikam, ale nie tak restrykcyjnie. Zdarza się, że pomimo że skład kosmetyku nie jest idealny to ze względu na jego dobre działanie i brak zamiennika decyduję się go kupić. Nie potrafię na przykład używać naturalnych szamponów, moje włosy wyglądają po nich bardzo marnie.


A jak wygląda Twoje podejście do tematu? Jestem bardzo ciekawa i zachęcam do podzielenia się swoimi przemyśleniami w komentarzu:)

Photo in header by Christin Hume on Unsplash


4 komentarze:

  1. Lekki artykuł, spokojnie wprowadzający w temat. Ja też staram się czytać składy i je rozszyfrowywać, co obie wiemy pochłania sporo czasu. Powodzenia, Karolino!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super artykuł!

    Z szamponami też miałam do tej pory problem - albo za bardzo mi przesuszały włosy tak, że nawet odżywki/maski mi nie pomagały, albo obciążały i wtedy włosy po kilku godzinach wyglądały jakbym w ogóle ich nie myła. W końcu kupiłam szampon + odżywkę Natura Siberica (te w zelonych opakowaniach) i w końcu trafiłam na odpowiedni zestaw. Ale co się namęczyłam, to moje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie trafiłam jeszcze na nic, z czego byłabym w pełni zadowolona. Ale moje włosy są wyjątkowo liche :)

      Usuń

Copyright © 2016 Naturalnie, że zadbana , Blogger