25 listopada

Kosmetyki, do których wracam



Ostatnio stwierdzam, że przytłacza mnie ilość dostępnych kosmetyków. O tyle, o ile jeszcze nie tak dawno trudno było znaleźć na polskim rynku kosmetyki z dobrym składem, o tyle teraz jest ich taka ilość, że widząc coraz to nowe marki mam poczucie zagubienia i dezorientacji. (Ciekawostka! Uczucie to zostało nazwane w psychologii paradoksem wyboru. Planuję trochę zagłębić się w ten temat z książką B. Schwarz Paradoks wyboru. Dlaczego więcej oznacza mniej.)

Mam wrażenie, że nie nadążam za tym co się dzieje na rynku, że coś tracę. I nie zrozumcie mnie źle, to bardzo dobrze że jest większy wybór, że producenci proponują coraz ciekawsze formulacje, że mogę eksperymentować, poszukiwać, zmieniać pielęgnację w zależności od potrzeb. Ale z drugiej strony, gdy uda mi się znaleźć produkt który spełnia moje oczekiwania to do niego wracam i nie szukam na siłę innego. Nie zawsze muszę biec za nowinkami, pielęgnacja jest dla mnie środkiem, a nie celem. Potrzebuję takiego kosmetycznego slow. Nie muszę testować wszystkich nowości, zmieniać rytuałów pielęgnacyjnych tylko dlatego, że coś nowego jest teraz na topie. Najważniejsze to obserwować skórę i wyciągać wnioski. 

Poniżej znajdziecie kilka moich ulubionych kosmetyków, do których wracam.

1. Odżywczy balsam Resibo



Jest mnóstwo dobrych balsamów w znacznie lepszej cenie, ale to jak dotąd jedyny balsam, którego używam regularnie. Jego intrygujący, przyjemny zapach sprawia, że chcę się nim smarować i ciągle do niego wracam. Zdecydowanie uzależnia. Dodatkowo zawiera ciekawe składniki, których nie widziałam w innych kosmetykach*:
* Opis składników ze strony producenta
  • wyciąg z miodunki plamistej- miodunka plamista jest prawdziwą bombą witaminowo-odżywczą; rosnąca na Syberii roślina, bogata w witaminy A, E, B, C oraz karoten, która odżywia skórę, a wzmacniając zachodzące w niej procesy metaboliczne pomaga przywrócić jej naturalne funkcje ochronne. 
  • olej monoi- to składnik, który powstaje przez połączenie oleju kokosowego i ekstraktu z kwiatów gardenii tahitańskiej. 
  • olej kukui- to z kolei źródło kwasów linolowego i linolenowego mających silne działanie wygładzające i łagodzące podrażnienia.
Cena balsamu to około 60zł, więc sporo, ale mimo to polecam, bo moim zdaniem jest wyjątkowy.

2. Lipowy płyn micelarny Sylveco




Kosmetyk oparty na hydrolacie lipowym, który działa hipoalergicznie, łagodzi podrażnienia i nawilża. Więcej o hydrolacie lipowym pisałam ostatnio. Dodatkowo skład wzbogacają proteiny owsa i ekstrakt z aloesu. Lubię ten płyn za skuteczność i zarazem delikatność oraz prosty skład. Drogeryjne płyny micelarne marek znanych z wszechobecnych reklam nie mają z nim szans. Przeładowane składy, mnóstwo syntetycznych składników i konserwantów powodowały u mnie podrażnienie, łzawienie oczu i zaczerwienie. Na szczęście już prawie nie pamiętam jak to było przed pierwszą butelką tego płynu.


3. SKIN CLINIC PROFESSIONAL Aktywne serum korygujące ANTI-AGE dzień/ noc Bielenda


To przykład kosmetyku do którego wracam, gdy moja cera ulegnie pogorszeniu. Niestety po tegorocznym długim i upalnym lecie na mojej twarzy zaczęło pojawiać się mnóstwo wyprysków. Z niecierpliwością czekałam na jesień, żeby zacząć używać tego kosmetyku. Zawiera on kwasy, które w kontakcie z promieniowaniem słonecznym mogą powodować przebarwienia i reakcje alergiczne, dlatego nie jest wskazane by używać go latem. Co prawda nakładam, go wyłącznie na noc, ale z kwasami lepiej nie ryzykować. 



Moim zdaniem, to najlepszy drogeryjny specyfik na trądzik i przebarwienia. Uspokaja cerę, zmniejsza ilość wyprysków i dzięki działaniu złuszczającemu kwasów laktobionowego i migdałowego zmniejsza widoczność blizn oraz rozjaśnia cerę. Działanie kwasów wspomaga też wit. B3- sprzymierzeniec w walce z niedoskonałościami. Dodatkowo w składzie znajdziemy też kwas hialuronowy- substancję o działaniu nawilżającym i przeciwzmarszczkowym. Zwykle po zużyciu jednego pełnego opakowania moja cera wraca do normy. Wtedy robię przerwę i wracam do niego dopiero, gdy widzę, że trądzik się nasila.

Kosmetyk ten zawiera odrobinę kontrowersyjny składnik: Polysorbate 20. To emulgator w skrócie otrzymywany z oleju kokosowego, sorbitolu i tlenku etylenu. Niektórzy twierdzą, że istnieje ryzyko, że w procesie etoksylacji (czyli reakcji z tlenkiem etylenu) może dojść do zanieczyszczenia produktu rakotwórczym dioksanem. Pisały o tym m.in. dziewczyny z bloga PiggyPeg, które analizują składy kosmetyków: https://piggypeg.pl/bielenda-skin-clinic-professional-serum-korygujace-anti-age-noc/.
Niemniej jednak z drugiej strony surowiec ten pojawia się w sklepach z półproduktami kosmetycznymi e-naturalne.pl i zielonyklub.pl jako bezpieczny i nowoczesny. Zatem, czy używać taki produkt? Tutaj każdy musi odpowiedzieć sobie sam. 

4. Pomadka ochronna do ust z rumiankiem BIO ALTERRA




Używam tej pomadki od lat. Wspaniale nawilża i chroni usta. Żaden EOS, czy też Carmex nie sprawdził się tak dobrze jak ten produkt. Ma przyjemny skład, w miarę neutralny zapach i dobrze się jej używa. W składzie wiele dobroci: olej rycynowy, olej kokosowy, olej jojoba, masło shea, oliwa z oliwek, olej słonecznikowy, olejek z rumianku, ekstrakt z marchwi, wosk pszczeli, wosk candelilla, wit. A i wit. E I to z grubsza cały skład. Nie ma tutaj właściwie syntetycznych dodatków. Kosztuje grosze, więc tym bardziej polecam wypróbować!



Podzielcie się w komentarzach, czy macie takie kosmetyki, do których lubicie wracać? 
Miłej niedzieli!

4 komentarze:

  1. O właśnie planowałam zakup tego balsamu bo jestem go bardzo ciekawa. :) Ja namiętnie używam toniku hibiskusowego z sylveco (stosuje w charakterze esencji) i toniku z resibo. Oba genialnie nawilżają i właśnie kupiłam sobie kolejne butelki z myślą o zimie. Innym kosmetykami do których wracam co jakiś czas są krem różany z make me bio, peeling do ust z sylveco, przeciwzmarszczkowy eliksir do twarzy z Vianka i puder kąpielowy z kozim mlekiem od Hagi który jest świetny na relaksującą niedzielna kąpiel ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Julka za komentarz! Tonik hibiskusowy też planuję przetestować, z make me bio ostatnio kupiłam sobie wodę różaną i jest boska, więc domyślam się, że krem pewnie też :D Peeling do ust z Sylveco też miałam i miło wspominam. A pudru kąpielowego nigdy nie miałam, ale mam przepis na taki domowy, mam w planach zrobić ;)

      Usuń
  2. Ja od ponad roku jestem zachwycona kosmetykami Vianek i Sylveco. Używam kremu do stóp, odżywczego kremu do rąk, kosmetyków z linii do cery naczyniowej, peelingów do ciała, a ostatnio również serum do twarzy Aloesove. Jak dotąd żaden z kosmetyków mnie nie zawiódł. Chociaż niestety pomimo bardzo dużej poprawy trądzik nadal mam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety z tym trądzikiem to ciężko wygrać :( Jest tyle czynników, takich nieoczywistych zwłaszcza, że często nie wiadomo skąd pojawiają się wypryski. Vianek i Sylveco są super, ale akurat Aloesove do mnie nie przemawiają jakoś, bo ja taka wybredna jestem jeśli o zapachy chodzi. Fajnie, że u Ciebie się sprawdzają!

      Usuń

Copyright © 2016 Naturalnie, że zadbana , Blogger