12 maja

O hydrolatach + diy




Hydrolaty to inaczej wody kwiatowe lub ogólniej mówiąc roślinne. Powstają jako produkt uboczny procesu destylacji olejków eterycznych. Są bogactwem związków chemicznych rozpuszczalnych w wodzie, których nie znajdziemy w olejku eterycznym. Zawierają one niewielkie ilości olejku eterycznego- od 0,02 do 0,5%, stąd zwykle mają delikatny zapach (choć nie zawsze i często zapach ten jest inny niż zapach czystego olejku eterycznego). Warto włączyć je do pielęgnacji twarzy, ciała, a nawet włosów. Są naturalne, delikatne i w zależności od wykorzystanego surowca wykazują specyficzne działanie.


Jak możemy stosować hydrolat?


  • Jako tonik lub zamiennik wody termalnej- spryskując nim twarz lub przecierając ją nasączonym wacikiem (ja uwielbiam wodę różaną, ale możliwości jest znacznie więcej);
  • jako fazę wodną własnoręcznie robionych kosmetyków (na przykład delikatny hydrolat rumiankowy w kremie do rąk, hipoalergiczny hydrolat lipowy w płynie micelarnym);
  • jako wodę po goleniu/ depilacji- w celu ukojenia skóry (na przykład hydrolat lawendowy lub bławatkowy);
  • jako naturalny odświeżacz pościeli, czy też powietrza (tutaj też można wykorzystać uspokajające właściwości zapachu hydrolatu lawendowego czy też piękny zapach hydrolatu różanego);
  • jako okład na opuchnięcia, na przykład okolic oczu (tutaj świetnie sprawdzi się hydrolat bławatkowy);
  • do rozrabiania maseczek glinkowych i algowych (w zasadzie możemy wybrać dowolny hydrolat, ale polecam oczarowy);
  • jako mgiełka do włosów (w celu nawilżenia i nadania delikatnego zapachu- osobiście lubię  hydrolat różany).




Hydrolaty możemy stosować praktycznie bez ograniczeń, oczywiście jeśli nie jesteśmy uczuleni na daną roślinę. Warto jednak poczytać o właściwościach wybranego hydrolatu, by wykorzystać w pełni jego działanie. Wody kwiatowe/roślinne są dostępne w sprzedaży z konserwantami lub nie. Te pozbawione środka konserwującego dobrze jest przechowywać w chłodnym miejscu.  

Kilka moich propozycji na początek (ale zachęcam do poszukiwania własnych ulubieńców):

  • hydrolat lipowy- łagodzi stany zapalne i zaczerwienienia, może być stosowany w pielęgnacji okolic oczu;
  • hydrolat różany lub taki lub taki- nawilża, koi podrażnioną i wysuszoną skórę, tonizuje;
  • hydrolat rumiankowy- łagodzi, koi, sprawdzi się w pielęgnacji cery naczynkowej i wrażliwej.
W nazwach podlinkowałam produkty, które używałam i polecam.

Inne popularne wody kwiatowe (tych nie stosowałam, więc nie będę polecać konkretnych produktów):
  • hydrolat oczarowy- polecany do cery trądzikowej i zanieczyszczonej;
  • hydrolat z kwiatów gorzkiej pomarańczy (Neroli)- intensywnie pachnący, wykazuje działanie tonizujące, napina i rozjaśnia skórę;
  • hydrolat bławatkowy- szczególnie polecany do pielęgnacji okolic oczu i skóry podrażnionej;
  • hydrolat z drzewa herbacianego- polecany do cery trądzikowej i zanieczyszczonej, a także przy problemach z łupieżem;
  • hydrolat lawendowy- polecany do wszystkich typów cer, posiada relaksujący zapach;
  • hydrolat miętowy- wykazuje działanie pobudzające, odświeżające, antybakteryjne. Łagodzi swędzenie (np. po ukąszeniach) i poparzenia słoneczne.


Robimy hydrolat w domu!

Dla tych, którzy odczuwają satysfakcję, z tego, że mogą zrobić coś sami polecam spróbować wykonać hydrolat w domu. Metody domowe z pewnością nie są tak dobre, jak te stosowane przemysłowo. Chyba, że macie w domu aparaturę do destylacji- ja nie mam :)  Jeśli jednak mamy dostępny surowiec i trochę czasu to przecież szkoda żeby się zmarnował :) Są dwie domowe metody: z wykorzystaniem kawiarki oraz z wykorzystaniem garnka. 

Metoda z wykorzystaniem kawiarki jest znacznie szybsza i wygodniejsza. Postępujemy tak, jak przy zaparzaniu kawy. Do dolnej części kawiarki wlewamy wodę (miękką- destylowaną, przegotowaną lub przefiltrowaną, na sitko umieszczamy surowiec roślinny, kawiarkę umieszczamy na wolnym ogniu i czekamy, aż woda z dolnej części kawiarki parując nasyci się dobrymi substancjami z roślin i "przejdzie" do górnej części naczynia. 



Photo by Philipp Lublasser on Unsplash

Metoda z wykorzystaniem garnka, jest bardziej czasochłonnna, ale jak się nie ma kawiarki, to tak też można uzyskać hydrolat. Ja tym sposobem zrobiłam hydrolat lawendowo- miętowy. Od razu się tłumaczę: świeżą lawendę i miętę miałam, ponieważ hydrolat robiłam zeszłego lata, a nie teraz :)

Wykonanie

1. W dużym garnku umieszczamy na środku odwrócony dnem mniejszy garnek lub cegłę lub coś na czym będziemy mogli ustawić naczynie do zbierania hydrolatu.
2. Dookoła wsypujemy surowiec roślinny.

3. Całość zalewamy wodą destylowaną, przefiltrowaną lub przegotowaną.
4. Ustawiamy naczynie do zbierania hydrolatu.


5. Następnie całą konstrukcję przykrywamy odwróconą pokrywką. Dobrze, gdy pokrywka jest schłodzona.
6. Na samą górę konstrukcji kładziemy ściereczkę z woreczkami lodu (to taka nasza prowizoryczna chłodnica). Lodu trzeba przygotować sporo, bo trzeba go w trakcie gotowania wymieniać. Ważne, żeby woreczki były szczelne, żeby nic nam nie wyciekało i nie zalewało kuchenki ;)
7. Tak przygotowaną wieżę ustawiamy na bardzo wolnym ogniu. Woda podgrzewa się, nasyca substancjami zawartymi w surowcu i paruje, następnie natrafia na zimną rączkę pokrywki i skrapla się wpadając do naszego naczynia :)
8. Gotowy hydrolat możemy zakonserwować lub przechowywać w lodówce i zużyć w krótkim czasie.

Niestety nie mam więcej zdjęć, ale mam nadzieję, że opis jest czytelny. Koniecznie dajcie znać, czy używacie hydrolatów i czy próbowałyście robić je same :)




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Naturalnie, że zadbana , Blogger