25 sierpnia

Szampon w kostce- pierwsze wrażenia

Do tematu szamponu w kostce długo podchodziłam jak do jeża. Mimo, że często używam mydeł w kostce, to rozrzut opinii o takich szamponach od zachwytów po myślałam, że nigdy nie rozczeszę po tym włosów skutecznie odstraszał mnie od tematu. Ostatnio, podczas zakupów, zaszalałam i po prostu wrzuciłam kostkę szamponu bez zastanowienia do koszyka. Wiedziałam, że z każdą sekundą zastanawiania się szansa, że wreszcie ją wypróbuję maleje. Szampon przetestowałam w warunkach wyjazdowych, żeby nie kusiło mnie używanie innych, płynnych szamponów zamiennie... i jestem pozytywnie zaskoczona! Tak jak nie przepadam za naturalnymi szamponami, czy raczej tymi bez silikonów i sl(e)s, bo mam po nich efekt matowego siana, tak o dziwo całkiem polubiłam się z szamponem w kostce. Przyznaję, że zawsze stosowałam go z odżywką, bo jednak jest to produkt z gatunku tych, które zostawiają skrzypiące włosy. Mimo to, po wyschnięciu włosy wyglądają zdrowo i błyszcząco, nie ma efektu matowej szopy, czy też przyklapniętych strąków. Jeśli chodzi o używanie to przyznaję, że jest mniej wygodny, bo jednak trzeba trochę namydlić tej piany, którą nakłada się na włosy. I to chyba na razie główny powód, dla którego ciężko mi zupełnie zrezygnować z szamponów w płynie. Także wyjazdowo- bardzo polecam, domowo- kwestia bardzo indywidualna. Chociaż ilość plastikowych butelek wyrzucanych przy sprzątaniu łazienki zdecydowanie zachęca do spróbowania czegoś bardziej ekologicznego.

Celowo nie pisałam od początku o konkretnym produkcie, bo jest to mój pierwszy taki szampon, nie mam porównania z innymi i bardziej niż polecać konkretny kosmetyk chcę polecić samą ideę. Gdyby jednak kogoś interesowało to wybrałam Nature Box Szampoo bar with almond oil, ale chętnie poczytam Wasze polecenia i doświadczenia w tym temacie:)







P.S. Wiecie że są też odżywki do włosów w kostce?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Naturalnie, że zadbana , Blogger