07 października

Jesień & "prawdziwy" cynamon

Piękne słoneczne dni dają iluzję, że to jeszcze lato, ale chłodne, mgliste poranki i coraz ciemniejsze wieczory nie pozostawiają złudzeń- mamy jesień. Ostatnio zastanawiałam się, jak to właściwie jest z tą jesienią? Czy ja ją lubię czy nie? Nie znalazłam jednoznacznej odpowiedzi, ale przynajmniej mam plan, by możliwie umilić sobie tę niejednoznaczną porę roku. Jednym z takich umilaczy jest rozgrzewający cynamon- czy to w cieście z owocami, czy też jako pyszny dodatek do kawy. Pewnie niejeden dom od października do marca wypełnia zapach tej aromatycznej przyprawy korzennej, dlatego dzisiaj postanowiłam trochę o niej napisać.


W czasach studenckich długie godziny spędzane w laboratorium sprzyjały rozmowom na wiele tematów. Zwłaszcza w laboratorium, które specjalizowało się w badaniu ekstraktów roślinnych pod kątem ich medycznego zastosowania. Pamiętam doskonale, jak usłyszałam kiedyś, że ten cynamon to wcale nie jest taki zdrowy i że nie powinno się go nadużywać. Trochę się wtedy zdziwiłam, bo zawsze wydawało mi się, że jest wręcz przeciwnie. Pochłonięta swoimi badaniami do pracy dyplomowej nie zgłębiałam tego tematu, ale na wszelki wypadek postanowiłam stosować tę przyprawę z umiarem. I tak właściwie całkiem niedawno wpadła mi w rękę książka Agnieszki Cegielskiej Naturalnie, a tam rozdział o cynamonie. Nie wiem, czy wiecie (ja przyznaję, nie wiedziałam!), ale pod nazwą tej przyprawy kryje się co najmniej kilka podobnych do siebie gatunków roślin. I jak się okazuje, chociaż są one zbliżone pod kątem smaku i aromatu, to jednak jest pewna subtelna różnica, która sprawia, że nie każdy z nich jest tak samo wartościową przyprawą. Na rynku dominuje cynamon otrzymywany z chińskiego cynamonowca wonnego (Cinnamomum cassia) o dość ostrym, piekącym smaku. W postaci niezmielonej charakteryzuje się wyraźnie ciemnym, brunatnym zabawieniem. Chociaż nie można odmówić mu walorów smakowych i zapachowych to niestety zawiera spore ilości kumaryny- według źródeł internetowych około 1-5% (według autorki książki Naturalnie ok. 5%). Kumaryna, substancja o przyciągającym zapachu skoszonej trawy i wanilii, niestety według aktualnej wiedzy w dużych dawkach prowadzi do poważnych uszkodzeń wątroby. Oczywiście, zanim pobiegniecie wyrzucić wszystkie zgromadzone zapasy cynamonu to pamiętajcie o tym, że dawka czyni truciznę. Stosowany z umiarem cynamon kasja nie powinien zaszkodzić- wszak przyprawa ta stosowana jest w Chinach od wieków. Wielbicielom ciastek korzennych i aromatyzowanych herbat polecam jednak rozejrzeć się w sklepach ze zdrową żywnością za cynamonem cejlońskim (Cinnamomum verum), zwanym też czasami prawdziwym cynamonem. Zawartość kumaryny w cynamonie cejlońskim to... (i tutaj również źródła różnie podają) 0,004% lub 0,04% (autorka książki podaję tę drugą wartość). Jakby nie patrzeć to znacznie mniej.

Cynamon cejloński można odróżnić od chińskiego po wyglądzie lasek. Twarda, zwinięta w jednym kierunku kora to cynamon chiński. Postrzępiona, przypominająca cygaro laska to cynamon cejloński. Ten na zdjęciu wygląda na cynamon chiński. Zdjęcie: Heather Barnes on Unsplash.
 

Czy rozpoznajecie na tym zdjęciu opisywane gatunki cynamonu?

Cynamon (zarówno cejloński, jak i inne odmiany) wykazuje silne działanie antyseptyczne, dlatego między innymi pomaga w walce z przeziębieniem, korzystnie wpływa na układ pokarmowy, jest bogaty w antyoksydanty, potencjalnie może pomagać w leczeniu cukrzycy, czy też chorób sercowo- naczyniowych. Warto dodawać go do potraw, zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowym, bo ma też działanie rozgrzewające i wzmacniające organizm. 

Mam nadzieję, że czujecie się zachęceni do używania tej przyprawy, zwłaszcza jesienną porą :)

Wybrane źródła:

Cegielska A, Naturalnie, Burda, Warszawa 2017
Kaławaj K, Lemieszek MK. Prozdrowotne właściwości cynamonu. Med Og Nauk Zdr. 2015; 21(3): 328–331. doi: 10.5604/20834543.1165362
http://www.blog.dunajewski.pl/dietetyka/cynamon-cejlonski-czy-chinski/

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Naturalnie, że zadbana , Blogger